18:53

Kremy ochronne | Jak zmieniło się moje podejście do kremów przeciwsłonecznych oraz przegląd najlepszych i najbardziej stabilnych preparatów ochronnych, w które polecam uposażyć się na lato


Na przestrzeni lat bardzo zmieniłam swój stosunek do kremów ochronnych. Jestem zdecydowanie mniej restrykcyjna niż kiedyś i z całą pewnością wynika to ze stanu mojej skóry i zależności, jakie zauważyłam podczas regularnego stosowania kremów ochronnych. Z tych prostych względów, po tłuste konsystencje sięgam tylko wtedy, gdy występuje u mnie realne prawdopodobieństwo poparzenia słonecznego oraz gdy moja skóra wymaga mocnej okluzji (np. mroźną zimą). Nie nakładam filtrów codziennie i w pocie czoła robię wszystko, aby zmyć je jak najszybciej z powierzchni skóry. 

Zdanie zmieniłam po idealnym dopracowaniu swojej pielęgnacji. Ze względu na to, że prowadzę bloga urodowego, nie mogę zatrzymać się na tym, co się u mnie sprawdza - poświęcam swoją skórę, na stosowanie kolejnych nowości i nowych konsystencji, aby móc o nich napisać i dowiedzieć się czegoś nowego, i oczywiście się tą wiedzą podzielić. Produkty pielęgnacyjne to jednak inna kategoria. Można je nakładać w malutkiej ilości, jakoś umiejętnie wpleść w pielęgnację, nie reaplikować, bo po co. Mimo że moja skóra ulegnie początkowemu pogorszeniu, jestem w  stanie opanować sytuację bardzo szybko i nadal cieszyć się stanem idealnym. 

Problemy jednak zawsze pojawiają się wtedy, kiedy zaczyna być bardzo słonecznie. Po raz kolejny stoję na rozdrożu i muszę to napisać: rezygnuję z codziennej ochrony przed słońcem. Moja cera bardzo źle reaguje na taką dawkę okluzji, w przeciągu kilku godzin, niezależnie od formuły preparatu, zaczyna się nadmiernie pocić i pojawia się cała wataha zmian podskórnych i zapalnych, i nie tylko na brodzie i skroniach, ale również na policzkach, które od jesieni były nietknięte choć jedną zmianą zapalną, czy nawet bolącym naciekiem. Skóra swędzi i nagminnie ropieje, dodatkowo pojawia się problem łojotoku wywołanego - filtry niestety dostarczają mi nadwyżkę emolientów, których moja cera nie potrzebuje. Pojawia się znowu trądzik. Nie mam zaskórników, bo oczyszczam skórę bardzo dokładnie, ale to nie wystarczy, aby zapobiec zmianom zapalnym za które jest odpowiedzialna konsystencja takich produktów i wystarczy mi nawet krótki kontakt z takim preparatem, aby obserwować ciągle pogarszającą się kondycję cery. 

Bardzo chciałabym stosować ochronę przeciwsłoneczną bez preparatów regulujących. Moja letnia pielęgnacja zapewniała mi idealny stan skóry bez żadnych środków drażniących i nigdy nie miałam tak pięknej cery, nawet wtedy, gdy dotykał mnie tylko trądzik zaskórnikowy. Doszłam do smutnej konkluzji, że to jest kompletnie bez sensu. Gdy stosuję regularnie retinoidy, skóra staje się bardziej odwodniona i podrażniona, a więc i bardziej wrażliwa na słońce, a preparat ochronny w takim zestawieniu tak naprawdę wyrównuje mi naturalną ochronę przeciwsłoneczną. Gdy nie stosuję żadnych kremów ochronnych i żadnych preparatów do regulacji, moja cera nie sprawia mi takich problemów, jest naturalnie bardziej odporna i zwyczajnie zdrowa. Jestem już na takim etapie, że z dwojga złego, wolę cieszyć się subtelnymi piegami i opalenizną, niż kolejną porcją przebarwień pozapalnych i wgłębień potrądzikowych, które w każdej chwili mogą być utrwalone przez słońce i wymagają dawki niezbędnych kosmetyków mikrozłuszczających, przeciwzapalnych i silniej oczyszczających, które jakoś podratują katastrofę, jaką fundują mi kremy ochronne. Z prostej pielęgnacji, robi się znowu cała chmara produktów, których obecność jest niezbędna, gdy chcę stosować kremy z filtrami. 

Piszę to ze smutkiem, i złością jednocześnie, bo naprawdę wiem, że ochrona przeciwsłoneczna jest potrzebna. Wiem, że słońce jest bardzo szkodliwe, gdy nie korzysta się z jego właściwości z umiarem, ale ja mówię szczerze dość. W tym roku zamierzam bazować tylko na podkładach mineralnych i ochronie fizycznej, a po kremy ochronne sięgam tylko wtedy, gdy ryzyko uszkodzenia mojego naskórka będzie bardzo wysokie, a ja nie będę w stanie w żaden sposób tego uniknąć. Jest mi z tym źle, że udzielam rad pielęgnacyjnych, a moja skóra jednocześnie odmawia mi posłuszeństwa, bo trzeba ją przecież chronić kremami, które straszliwie mi zbrzydły i tylko powodują coraz to gorszy stan skóry. Na pewno znajdą się takie typy skóry, które zareagują pozytywnie na kremy ochronne, ale ja się do tej grupy niestety nie zaliczam i jest mi szkoda mojej cery, zwłaszcza, że walczę z trądzikiem już kupę czasu i w końcu doszłam do efektów, z których jestem zadowolona. I tak zasadniczą część czasu spędzam na pracy, w pomieszczeniu zamkniętym, praktykuję pielęgniarstwo również nie na przestrzeni otwartej, a zamkniętej, a przechadzki po mieście i zakupy są moją wieczorną domeną. Przestałam wpadać w paranoję już kilka lat temu, ale aktualnie daję sobie mnóstwo luzu w temacie ochrony przeciwsłonecznej. Najlepszą ochroną przed słońcem jest unikanie kontaktu z promieniami, bo żaden, nawet najlepszy i najbardziej stabilny preparat ochronny nie zapewnia 100% ochrony przy rażącym słońcu. I jest to ochrona gwarantowana przez dość krótki czas. W odróżnieniu od minerałów, które mimo że ochronę przeciwsłoneczną mają niską, to zdecydowanie bardziej wydajną. 

Ostatnim minusem kremów ochronnych jest nie tylko ich słaba użytkowość i tłustość, ale fatalny wpływ na odzież. Od dawna nie stosuję kremów ochronnych w rejonie ciała, bo musiałabym chodzić odstrojona w ciuchach do sprzątania, aby móc zaaplikować je na większe powierzchnie ciała. Nie wiem, i nie chcę wiedzieć, ile ubrań zniszczyłam przez filtry (żółte, pomarańczowe nacieki, których nie można wybielić nawet chlorem), ale aktualnie uzupełniam szafę w lepszą jakościowo odzież i jest mi zwyczajnie szkoda nowych ubrań. Zwłaszcza, że celuję w naturalne tkaniny, które są dość delikatne i nie zniosą bardziej agresywnych form czyszczenia. 

Mam nadzieję, że rozumiecie. Testuję dla Was nowości filtrów ochronnych pod kątem ich użytkowości, zakresu ochrony i wykończenia, ale nie tak często, jak część osób może się spodziewać. Produkty poznaję w warunkach faktycznej potrzeby, gdy mają szansę się wykazać i zapewnić mi obiecaną ochronę. Moje testy są nadal obiektywne i rzetelne, myślę, że nie muszę nakładać takich preparatów codziennie, aby ocenić właściwości użytkowe oraz zapewnianą ochronę przez produkty zapewniające ochronę przed słońcem. Nie oceniam produktów tego typu pod względem komedogenności, ponieważ one zawsze będą obciążające dla naskórka, już nie chodzi o formuły takich preparatów, ale przede wszystkim o niezbędną ilość, jaką należy zaaplikować każdorazowo na skórę. 

KIEDY SIĘGAM PO KREMY OCHRONNE?

W podbramkowych sytuacjach, gdy kontakt ze słońcem będzie trwały, nieprzerywany i faktycznie niebezpieczny, przez co najmniej 20-30 minut. Jeżeli wiem, że w danym miejscu mogę skorzystać z cienia, a także wejść w pełnym kapeluszu, okularach przeciwsłonecznych oraz zwiewnej, całościowej odzieży nie stosuję preparatów ochronnych. Stawiam przede wszystkim na unikanie kontatu ze słońcem w godzinach najbardziej nasłonecznionych oraz bardzo ostrego promieniowania (wschodzące i zachodzące słońce) i korzystam za każdym razem z cienia. Nie przebywam również na słońcu zbyt długo, i nie tylko ze względu na widmo przebarwień, ale na nasilanie odwodnienia i tym samym migreny, jakie bardzo często pojawiają się w sezonie letnim. To wszystko.

POLECANE PREPARATY OCHRONNE W SEZONIE LETNIM 2017

Wybrałam najlepsze, najbardziej stabilne i pewne, jak dotąd, formuły kosmetyczne, które mogą sprawdzić się na kilku typach skóry. Wyróżniają się na tle innych, dostępnych, aptecznych preparatów. W zestawieniu nie uwzględniłam filtrów azjatyckich, ponieważ ich ochrona jest znacznie niższa od ochrony, jaką zapewniają kremy ochronne europejskie oraz australijskie. Produkty podlegają innym normom i regulacjom, dlatego postanowiłam wykluczyć je z mojego rankingu. Jeżeli już sięgam po preparat ochronny, wymagam przede wszystkim stabilnej  i pewnej ochrony, której filtry azjatyckie nigdy, w dla mnie w satysfakcjonujący sposób, nie zapewniły. Filtry azjatyckie bazują głównie (nierzadko tylko) na filtrach przenikających, które mimo że zapewniają dobrą użytkowość, gwarantują strasznie kiepską ochronę przed promieniowaniem UVA. Wynika to ze specyfikacji chemicznej filtrów przenikających. Takie formuły nie są stabilne chemicznie, szczególnie w kontakcie ze słońcem. Jeżeli ktoś już decyduje się na filtry typowo azjatyckie, niech chociaż zwróci uwagę na to, aby były to formuły mieszane, mineralno-chemiczne, warto również rozważyć chociażby połączenie kremów ochronnych z makijażem mineralnym. Nie mam zaufania do azjatyckich formuł, obowiązują w tym rejonie inne standardy i inne normy, które niekoniecznie spełniają europejskie oczekiwania. Na pewno podczas użytkowania większości filtrów azjatyckich, jakie dane było mi poznać, wychodziły pod względem ochrony znacznie gorzej od dostępnych na naszym rynku produktów aptecznych, a to ochrona przed słońcem jest najwyższym i najważniejszym kryterium przy ocenianiu i polecaniu preparatów tego typu.

Polecane kremy ochronne pogrupowałam w dwie, zasadnicze grupy: filtry niezastygające oraz zastygające.

Filtry zastygające nie zapewniają mokrego wykończenia. Dają delikatne uczucie suchości i pozbawione są mało komfortowego uczucia czegoś ciężkiego na skórze. Oczywiście, przy aplikacji takiej ilości preparatu, jest on nadal wyczuwalny, ale zdecydowanie bardziej komfortowy w noszeniu i odczuwalnie mniej tłusty, lepki, klejący. Podczas noszenia filtrów zastygających, co dla mnie jest szczególnie ważne, nie mam wrażenia noszenia ogromnej ilości tłuszczu na skórze - filtry niezastygające zapewniają ochronne powleczenie, są bardziej kremowe, śmietankowe, otulające (lub przeciwnie, potwornie tłuste i oleiste), co jest charakterystyczne dla tłustawych kremów ochronnych. Lubię je mniej, ale sprawdzają się lepiej, przy większym zapotrzebowaniu na okluzję oraz zimą, spełniając jednocześnie rolę kremu zabezpieczającego przez bardzo niskimi temperaturami. Przy zapotrzebowaniu na okluzję, lepiej wtapiają się w naskórek i faktycznie zmiękczają jego powierzchnię, mogą zatem pełnić rolę kremu nawilżającego. Mogą być dość upierdliwe w użyciu. W moim zestawieniu nie uwzględniłam również filtrów wyłącznie mineralnych, kremowych, ponieważ w moim odczuciu są najmniej komfortowe w zastosowaniu i nadają się tylko do stosowania u dzieci, którym szczególnie nie przeszkadza lep na twarzy i mało atrakcyjny efekt bielenia. Jeżeli filtry mineralne pozbawione są właściwości bielących, producent prawdopodobnie zastosował nanocząsteczki, których działanie na ludzki naskórek nie jest do końca wyjaśniony. 

Dzięki zastyganiu, na filtrach o takiej specyfikacji, można wykonać sensowny makijaż bez ryzyka utraty ochrony, ponieważ ich suche wykończenie nie daje powlekającej, klejącej się warstwy, a więc pędzel nie ściera ochronnej powłoczki. Filtry niezastygające najczęściej wymagają zmatowienia tuż po nałożeniu. Każda formuła preparatu po jakimś czasie może zapewniać delikatny lub też mocny glow. 

Wykonałam specjalne porównanie wszystkich konsystencji bezpośrednio z opakowania oraz tuż po ich roztarciu. Możesz zauważyć, że mają one dość odmienną strukturę, jednak już na pierwszy rzut oka, można odróżnić filtry o typowym, zastygającym wykończeniu od tych, które dają efekt mokrej, rozświetlonej skóry. Nie zabrakło również zdjęć po około 30 minutach, można dostrzec, jakie jest końcowe wykończenie kremów oraz czy mają one tendencję do oksydacji.

Kremy ochronne bez rozprowadzenia, od lewej: Aknicare for Oily or Impure Skin SPF 30+, Pharmaceris S Hydrolipidowy dla dzieci i dorosłych SPF 50+, Avene Sunsimed, SVR Sun Secure Blur, La Roche Posay Ultra lekki SPF 50+


Tuż po rozprowadzeniu, od lewej: Aknicare for Oily or Impure Skin SPF 30+, Pharmaceris S Hydrolipidowy dla dzieci i dorosłych SPF 50+, Avene Sunsimed, SVR Sun Secure Blur, La Roche Posay Ultra lekki SPF 50+















Po zastygnięciu (około 30 minut), od lewej: Aknicare for Oily or Impure Skin SPF 30+, Pharmaceris S Hydrolipidowy dla dzieci i dorosłych SPF 50+, Avene Sunsimed, SVR Sun Secure Blur, La Roche Posay Ultra lekki SPF 50+
FORMUŁA ZASTYGAJĄCA, NISKIE WŁAŚCIWOŚCI NAWILŻAJĄCE, WYCZUWALNIE SUCHA KONSYSTENCJA - KOMBINACJA FILTRÓW CHEMICZNYCH. General Topics, Synchroline, Aknicare for Oily Skin or Impure Skin SPF 30+.

Krem odczuwalnie zastyga, dając efekt suchej skóry. Nie nawilża. Mimo że jest dość lekki, przez cały czas wyczuwam go na skórze (co jest oczywiste, przy nałożeniu dużej ilości preparatu), ale jednocześnie nie jest wyjątkowo obciążający i tłusty jak inne kremy z filtrem, a wręcz daje lekkie uczucie ściągnięcia. Wykończenie spośród wszystkich wymienionych kremów, jest najbardziej zastygające i komfortowe. Krem bardzo dobrze współpracuje z minerałami - nie tylko podczas bezpośredniego mieszania proszków z kremem, ale i podczas tradycyjnej aplikacji makijażu, na skórę pokrytą przepisową ilością preparatu ochronnego. To dość niespotykane, ale nawet po kilku godzinach, makijaż wygląda atrakcyjnie i nie zaczyna się rozwarstwiać i osiadać w porach i nierównościach. Nie lepi się i nie klei, nie daje mokrego woalu, choć skóra nie jest tępo matowa. Nie ściera się i dobrze trzyma się skóry. Moja cera również aż tak bardzo się pod nim nie poci. Kosmetyk nie posiada mocnych właściwości natłuszczających i okluzyjnych, wręcz odnoszę wrażenie, że trochę podsusza cerę, co w przypadku akurat takiej formuły i tak ogromnej ilości nakładanego preparatu - jest plusem.

Powiększ, aby zobaczyć pełną listę składników 

Konsystencja jest dość niespotykana i dziwna w użytkowaniu. Filtr ma formułę zsiadłego, suchego mleka, przypomina trochę zwarzony produkt, może się rozwarstwiać, wymaga wstrząsania przed użyciem. Nie bieli. Podczas rozprowadzania produktu, okropnie smuży, ale ku mojemu zaskoczeniu, bardzo szybko się go aplikuje i przy tym niesamowicie szybko wchłania się w skórę. Nie mam również problemów z nałożeniem przepisowej ilości, co więcej, często nakładam znacznie większe ilości tego preparatu, ponieważ błyskawicznie wchłania się w skórę. Kosmetyk można reaplikować, mimo że ma formułę zastygającą, nie roluje się przy dokładaniu kolejnej warstwy. Nie podkreśla aż tak bardzo suchych skórek, porów i niedoskonałości. Przez cały czas daje lekki efekt chłodzenia.

Krem jest bardzo komfortowy w noszeniu i jest to aktualnie mój ulubiony krem zapewniający stabilną ochronę przeciwsłoneczną.

Filtr bazuje na stabilnych, bardzo dobrych jakościowo filtrach chemicznych. Mimo że faktor wynosi 30 SPF, ochrona PPD waha się w granicach 20-25 (do 28) PPD, jest więc na bardzo wysokim poziomie, wystarczającym w sezonie letnim.

Aplikacja kremu od lewej: po 5 minutach, po 30 minutach oraz po około 120 minutach


Grupa docelowa: Aknicare polecam osobom, które poszukują maksymalnie lekkich konsystencji, które dobrze zastygają i zamiast tłustego, mokrego wykończenia, delikatnie podsuszają naskórek. Krem bardzo dobrze absorbuje nadmiar sebum, mimo że kremy z filtrem wymagają dość sporej emolientowej bazy. Można na nim wykonać makijaż mineralny. Bardzo polecam go docelowej grupie: cerze trądzikowej, tłustej i zanieczyszczonej.

U kogo się nie sprawdzi: u wszystkich, którzy mają wyższe zapotrzebowanie na okluzję, ich cera bardzo szybko się odwadnia oraz jest podrażniona i reaktywna - krem jest dość mocno perfumowany i nie daje otulającego wykończenia, dlatego może nasilać niepożądane reakcje i nie do końca zgrywać się z pielęgnacją cery bardzo wrażliwej.

Pełna recenzja produktu pojawi się niebawem na moim blogu.

FORMUŁA ZASTYGAJĄCA, DOBRE WŁAŚCIWOŚCI NAWILŻAJĄCE, OCHRONNE I ZMIĘKCZAJĄCE - KOMBINACJA FILTRÓW CHEMICZNO-MINERALNYCH. Pharmaceris S, krem hydrolipidowy dla dzieci i dorosłych SPF 50+.

O kremie Pharmaceris pisałam już nie raz, niejednokrotnie również go polecałam, bowiem jest to bardzo dobrej jakości preparat ochronny, który ma zrównoważone właściwości nawilżająco-natłuszczające oraz jest dość komfortowy w noszeniu. Sprawdzi się na wielu typach skóry.

Produkt Pharmaceris ma bardzo przyjemną kremową, śmietankową, nie aż tak tłustą konsystencję. Bardzo ładnie zastyga, dając uczucie chłodzenia, nawilżenia, ukojenia. Nie podkreśla suchych skórek i suchej struktury naskórka oraz wraz z czasem delikatnie zastyga, ale dając przez cały czasu uczucie komfortowego nawilżenia. Można na nim wykonać makijaż mineralny oraz nie ma problemów z nałożeniem prawidłowej ilości preparatu. Mimo zastygania, nie ściąga cery, nie jest ani za lekki, ani za tłusty, może z powodzeniem zastąpić kremy nawilżające.

Krem podczas aplikacji delikatnie smuży i rozbiela skórę, ale efekt ten zanika po kilku minutach. Twarz jest odrobinę jaśniejsza od reszty ciała, ale nie wygląda na chorą i przemęczoną. Skóra po zastosowaniu filtra ochronnego nie błyszczy się nadmiernie, choć przy wysokich temperaturach, kremowa konsystencja produktu jest za ciężka i moja cera dość mocno się pod nim poci. Mimo ze filtr zapewnia lekki efekt zastygania, cera nie jest matowa, a zdrowo rozświetlona. 


Powiększ, aby zobaczyć pełną listę składników 

Noszenie kremu jest niezwykle komfortowe. Daje on lekkie uczucie nawilżenia, pozbawiony jest nadmiernej tłustości. Nie ściąga i nie wysusza skóry, a przy tym nadmiernie jej nie natłuszcza, a widocznie zmiękcza. To normalne, że jest wyczuwalny na skórze (jaki krem nie byłby przy zastosowaniu takiej iloci?), ale nie mam uczucia oleju na skórze. Nie klei się i nie lepi. Daje nawilżające, ale i suche wykończenie jednocześnie. Osiada dość mocno we włoskach. 

Ochrona nie jest powalająca, na poziomie 16-20 PPD, trochę zbyt nisko, przy ostrym słońcu. Biorąc jednak pod uwagę kombinację filtrów chemicznych i mineralnych, krem na pewno zapewnia bardziej wydajną ochronę przed słońcem. Jest także bardzo komfortowy w noszeniu, więc na warunki typowo miejskie i codzienne, bez ogromnego narażania się na kontakt z promieniami - będzie wystarczający.

Aplikacja kremu od lewej: po 5 minutach, po 30 minutach oraz po około 120 minutach

Grupa docelowa: dla osób z zapotrzebowaniem na okluzję i nawilżenie, dla cery wrażliwej, delikatnej i ze skłonnością do rogowacenia, może pełnić funkcje kremu ochronnego zimowego,

U kogo się nie sprawdzi: dla wszystkich tych, którzy mają niskie zapotrzebowanie na okluzję i źle reagują na kremowe konsystencje.

FORMUŁA PO JAKIMŚ CZASIE ZASTYGAJĄCA, ALE LEKKA I DOBRZE WCHŁANIAJĄCA SIĘ. DOBRE WŁAŚCIWOŚCI NAWILŻAJĄCE, BRAK MOKREGO WYKOŃCZENIA, WIDOCZNE BIELENIE - KOMBINACJA FILTRÓW CHEMICZNYCH. Avene, Sunsimed.

Tak zupełnie szczerze, jestem dość mocno zawiedziona i rozczarowana, moim zdaniem, to znacznie gorsza wersja kremu Pharmaceris, bowiem produkty są dość do siebie podobne, ale z pewnymi odstępstwami, które wychodzą na niekorzyść Sunsimed. Nie mniej, jest to nadal kosmetyk ochronny, który wyróżnia się na tle innych produktów tego typu i nadaje się do użytku innego niż przebywanie w pomieszczeniu zamkniętym, choć i tam prezentuje się zwyczajnie źle.

Na pewno krem nie jest mocno tłusty, po nałożeniu go na skórę, daje mokre, komfortowe wykończenie, ale nie jest to oleista, obciążająca konsystencja. Produkt czuć przez cały czas na skórze, ale w dość suchy, przyjemny sposób. Tutaj już nie mam uczucia ściągnięcia, ale kojącej kremowości. Efekt ten narasta wraz z czasem. Skóra najbardziej błyszczy się po aplikacji, później stopniowo efekt ten zanika, choć lekki blask towarzyszy mi przez cały czas. Pojawiają się problemy z nałożeniem przepisowej ilości. 

Naczytałam się sporo pozytywnych opinii na temat tego produktu, ale nie zgodzę absolutnie się z tym, że wygląda bardzo dobrze na skórze. Mam bardzo jasną karnację, a można zauważyć, nawet na mojej jaśniutkiej cerze, jak Sunsimed mocno smuży i jego aplikacja nie jest łatwa, jeżeli stosujesz prawidłowe ilości kremu (a kremów z filtrem nie należy wcierać, tylko delikatnie rozprowadzać) oraz - mocno rozbiela, i to bardzo niekorzystnie, skórę. Nie ma tego efektu przy o połowie mniejszej ilości zaaplikowanego preparatu, ale przepisowa ilość kosmetyku wydobywa jego najsłabsze strony stricte użytkowe. Nie jest to tak mocne bielenie jak po typowych filtrach mineralnych, ale moja cera wygląda niezdrowo, trupio, na poważnie chorą. Efekt ten potęgują szyby oraz światło sztuczne. Osiada we włoskach. Nie mogę tego efektu w żaden sposób zneutralizować, biel kremu przebija przez makijaż i psuje cały efekt. W sumie, jest to najsłabszy punkt tego produktu.


Powiększ, aby zobaczyć pełną listę składników 
Ogromnym minusem jest podkreślanie przez Sunsimed (na szczęście już bardziej korzystnie) suchych skórek. Natomiast paradoksalnie nie uwidacznia suchej struktury skóry, co robią bardzie oleiste i lejące filtry. Krem delikatnie zastyga po jakimś czasie i daje coraz bardziej suche wykończenie. Moja cera na szczęście, aż tak bardzo nie poci się po tym kremem, ale pod względem estetycznym, wygląda w moim odczuciu - totalnie niewyjściowo. 

Krem ma sporo wad, ale na pewno odpowiada mi w nim przyjemna i dość komfortowa konsystencja oraz stopniowe zastyganie. Produkt pozbawiony jest nadmiernej tłustości, ale nie zastyga od razu, dopiero po dwóch godzinach prezentuje się najładniej, ale po tym czasie powinien być zaaplikowany ponownie. Reaplikacja tego produktu na kolejną warstwę jest niemożliwa - krem potwornie smuży, roluje się, ślizga. Zaczyna się również mocno błyszczeć. 

To jeden z niewielu kremów, który nie potęguje u mnie wysypu, ponieważ nie obciąża mojej cery, mimo swojej dość specyficznej formuły. Ochrona jest na wysokim poziomie. Kosmetyk nie lepi się i nie klei, choć nie zapewnia suchego wykończenia. Szybko się ściera przy dotyku, nie przylega mocno do skóry. Konsystencja mimo że jest pozbawiona nadmiernej tłustości, do lekkich z pewnością nie należy. Krem odczuwalnie nawilża, koi i łagodzi moją cerę. Nie nasila zaczerwienień i nie piecze, gdy dostaje się do oczu. Jest łagodny i delikatny, choć żałuję, ze nie mogę poznać pełnej listy składników. 

Na Sunsimed nie jestem w stanie wykonać makijażu, dlatego jedynie delikatnie przypudrowuję go pudrem transparentnym. Wszystko się na nim warzy i włazi w pory oraz zmarszczki, choć spodziewałam się, że będzie trochę lepiej współpracował z kosmetykami mineralnymi. Dodatkowo nie jest odporny na ruchy pędzla, błyskawicznie znika ze skóry. Mocno osiada na brwiach i włoskach.

Producent zastosował wyłącznie filtry chemiczne, stabilne, o szerokich i krótkich pasmach. Krem ma bardzo dobrą ochronę UVA i pod tym względem, zdał mój wymagający egzamin - obyło się bez poparzeń i reakcji posłonecznych, mimo dość długiej ekspozycji na ostre słońce (około 60-70 minut). Generalnie ochrona jest naprawdę w porządku, ale dla bardziej wymagających, Sunsimed może okazać się dość sporym, kosmetycznym rozczarowaniem, zwłaszcza, gdy walory ochronne, mają iść w parze z użytkowymi.

Właściwości tego produktu nie są aż tak złe, na pewno lepsze od większości kremów z filtrem, ale Sunsimed nie zdetronizował żadnego, dzisiaj wymienionego kremu ochronnego i moim zdaniem został rozdmuchany poprzez nieuczciwą, bardzo niekonsumencką politykę Avene, które zasłaniając się wyrobem medycznym, celowo skróciło skład produktu do substancji czynnych, owijając w tajemnicę resztę składników i nie udzielając żadnych, konkretnych informacji na ich temat, ani nawet stosunku procentowego tajemniczych półproduktów do ogółu całej formuły. Większość osób zainwestowała w ten preparat, ze względu na krótki skład, który okazał bujdą na resorach i prawdopodobnie niczym nie różni się od typowych kremów ochronnych. Takie zagrywki i wykorzystywanie luk prawnych, jest bardzo nie w porządku. Substancje pomocnicze, drogie Avene, mimo klinicznej, potwierdzonej hipoalergiczności, nie wykluczają pojawienia się ryzyka alergii, podrażnień, reakcji niepożądanych. Badania wykonujecie tylko na określonej liczbie osób. Nie mam w nawyku ufać komuś na słowo.

Aplikacja kremu od lewej: po 5 minutach, po 30 minutach oraz po około 120 minutach
Ochrona kremu Avene to około 60 SPF, UVA - mniej więcej na poziomie 20-25, więc w zupełności wystarczająca przy letniej ekspozycji na słońce nawet dla skóry bardzo jasnej i wrażliwej, a także negatywnie reagującej na promienie słoneczne. Zastosowano filtry bardzo dobrej jakości, chemiczne.

Grupa docelowa: Sunsimed polecam osobom z bardzo wrażliwą, delikatną, cienką cerą i bardzo wrażliwymi oczami, które reagują łzawieniem na jakiekolwiek kremy z filtrem. Nie zawiera on żadnych substancji zapachowych,a  preparaty ochronne bardzo często są dosyć mocno perfumowane. Krem sprawdzi się u osób, które potrzebują codziennej okluzji. Dzięki lekkiemu zastyganiu i bardzo kremowej formule, preparat może pełnić rolę kremu ochronnego zimowego. Może bardzo dobrze sprawdzić się podczas kuracji złuszczających i uwrażliwiających naskórek. To jeden z delikatniejszych i najlepiej otulających preparatów, który faktycznie nawilża, koi i łagodzi.

U kogo się nie sprawdzi: u osób, które mają niższe zapotrzebowanie na okluzję oraz u wszystkich tych, którzy mają problem z aplikacją prawidłowej ilości kremów ochronnych i nie znoszą efektu bielenia. Mimo że mam spore doświadczenie w tym temacie, nawet mi, Sunsimed stwarza spore problemy podczas rozprowadzania - mam wrażenie, że tego kremu wciąż przybywa (przez treściwą formułę), a jego smużenie nie ułatwia równomiernego rozprowadzenia preparatu.

Pełna recenzja produktu pojawi się niebawem na moim blogu.

FORMUŁA NIEZASTYGAJĄCA, LEKKA, KONSYSTENCJA TOPNIEJĄCEJ, SUCHEJ PIANKI. KOMFORTOWA, DOŚĆ SUCHE WYKOŃCZENIE. NIEWIELKA OKSYDACJA KOLORU W CIĄGU KILKU MINUT. SVR Sun Secure Blur SPF 50+.

Konsystencja pianki SVR wydawała mi się początkowo mało użytkowa, byłam wręcz przekonana, że produkt będzie strasznie się rolował oraz pozostawiał smugi na skórze, natomiast po wielu podejściach, muszę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że jest to zdecydowanie najciekawsza i najbardziej udana propozycja kremu ochronnego w roku 2017.

Powiększ, aby zobaczyć pełną listę składników 
Krem ma konsystencję bardzo trudną do opisania. Delikatna pianka, pod wpływem ciepła, pięknie rozprowadza się po skórze, ale nie staje się tłusta i oleista, ale typowo sucha (jakby mąka ziemniaczana rozmieszana z niewielką ilością kremu), przy czym w ogóle nie roluje się i nie osiada w suchych skórkach. Nie czuję, że nakładam na skórę cokolwiek ciężkiego i topornego, pianka jest pozbawiona jakiejkolwiek tłustości i nawet podczas aplikacji jest wyjątkowo sucha i delikatna, choć przy tym idealnie rozprowadza się pod palcami i jest podatna na dotyk. Produkt źle reaguje na nakładanie ponownej warstwy (ściera się, roluje, staje się intensywnie pomarańczowy, co widać na zdjęciach, w obszarze brody), dlatego zamiast rozbijać aplikację pianki na kilka razy, lepiej nałożyć SVR Blur za pierwszym - a nie jest to trudne, bowiem konsystencja bardzo dobrze współpracuje z cerą i wchłania się w ciągu kilku sekund, pozostawiając na skórze bardzo przyjemny, otulający, miluteńki woal.

Struktura kosmetyku jest bardzo przyjemna, gładka, miła, przypomina ptasie mleczko. Wyzbyta wyczuwalnej kremowości. Krem nie jest mocno obciążający, choć w upalnych warunkach delikatnie wzmaga potliwość i generuje nadmierny łojotok.  Bardzo obawiałam się koloru nowości SVR (odpowiedzialny za zabarwienie jest ekstrakt z marchewki), ale pomimo tej pomarańczowej, okropnej, choć naturalnej barwy, produkt, zaaplikowany nawet w prawidłowej ilości, ładnie wtapia się w skórę i nie daje intensywnego efektu zabarwienia. Utlenia się w ciągu kilku minut, ale nadal nie jest mocno widoczny i można go nałożyć spokojnie w wymaganej ilości nawet na bardzo jasną skórę, bez obaw o efekt marchewki. Przy dłuższym stosowaniu może delikatnie bawić skórę na ciemniejszy kolor.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona wykończeniem, ponieważ jest ono zdrowo suche, ale bez tępego matu i błyszczącego wykończenia. Cera nie jest ani rozbielona, ani nabłyszczona, ale pianka jednocześnie nie podsusza mojej cery i daje bardzo komfortowe nawilżenie przez czas noszenia oraz po zmyciu pianki - skóra jest bardzo miła, gładka i przyjemna w dotyku. Obserwuję znaczne uspokojenie skóry. Kosmetyk wcale nie lepi się i nie klei (ale jednocześnie nie zastyga zupełnie) oraz nie ściera, co jest bardzo ważnym aspektem przy stabilnej ochronie przeciwsłonecznej. Pianka bardzo dobrze współpracuje z makijażem mineralnym. 

Czy krem ujednolica koloryt cery? To zależy od typu urody oraz problemu, jaki się pojawia. Jeżeli borykasz się z chorowitym kolorem skóry, bardzo sinym, poszarzałym, niezdrowym, lub masz cerę delikatnie opaloną, to SVR Blur dzięki brzoskwiniowemu zabarwieniu bardzo ładnie ożywi Twoją cerę lub podkreśli w subtelny sposób opaleniznę. Ja posiadam skórę bardzo jasną, bladą, z przebarwieniami potrądzikowymi i nie widzę u siebie żadnego upiększającego efektu tego produktu, wręcz mam wrażenie, że moja cera wygląda w nim ciut gorzej, choć nadal super, jak na krem z filtrem, którego trzeba nałożyć dużo. Wolę lekką, marchewkową, ale pozwalającą prowadzić normalne życie towarzyskie poświatę niż fundować sobie efekt topielicy filtrem Avene Sunsimed. Nie wchodzi we włoski i dodatkowo ich nie podkreśla.

Jak napisałam już wcześniej, nałożenie prawidłowej ilości kosmetyku nie jest nic, a nic, trudne. Jednocześnie zaznaczę, że pianka nie smuży, nie roluje się pod palcami, nie tworzy zacieków. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona walorami użytkowymi, mimo że struktura jest dość zbita i zniechęciła mnie na początku do dalszych eksperymentów z produktem SVR.

Minusem jest bardzo bliskie, wręcz niekomfortowe trzymanie się skóry, dochodzi do tej sytuacji, gdy jest bardzo ciepło, bowiem pianka bardzo przylega przytłaczająco do skóry i wzmaga potliwość. Bardzo szybko spowodowała u mnie pogorszenie stanu cery, gdy była stosowany w takich warunkach. 

Ochrona UVA nie jest rekordowa jak w przypadku La Roche Posay, około 18-25 PPD. Producent zastosował dobre jakościowo filtry chemiczne, struktura jest mocno przylegającą, ciężka do zmycia, krem zawiera antyoksydanty, więc ogółem, formuła zapewnia naprawdę porządną ochronę przed słońcem. Moim zdaniem Sunsimed nie zasługuje na te wszystkie psalmy pochwalne w sieci - wystarczy spojrzeć jak na skórze prezentuje się SVR Blur.

Aplikacja kremu od lewej: po 5 minutach, po 30 minutach oraz po około 120 minutach
Grupa docelowa: cera tłusta, trądzikowa, rogowaciejąca z niewielkim, choć jednak niezbędnym zapotrzebowaniem na okluzję, bardzo ładnie współpracuje z minerałami,

U kogo się nie sprawdzi: u osób, które mają bardzo wysokie zapotrzebowanie na okluzję oraz u tych, którzy bardzo źle reagują na cięższe emolienty - pianka zawiera dużą ilość ciężkich substancji powlekających, w tym silikonów rozpuszczalnych tylko w tłuszczach. Może podrażniać wrażliwą, uszkodzoną skórę, powodując pieczenie.

Pełna recenzja produktu pojawi się niebawem na moim blogu.

FORMUŁA NIEZASTYGAJĄCA, LEJĄCA, MOKRA. DAJE SUBTELNY, NATURALNY GLOW. La Roche Posay, Ultra lekki SPF 50+.

La Roche Posay Ultra lekki ma kompletnie inną formułę, bardzo lejącą, oleistą, rzadką, przeciekającą i przelewającą się między palcami. Mimo że konsystencja jest bardzo płynna, jest jednocześnie dość tłusta i żelowa, z dużym poślizgiem. Filtr wymaga wstrząsania przed każdym użyciem, ponieważ zawiera niewielką ilość emulgatorów oraz płynną konsystencję, przez co poszczególne składniki mogą się wytrącać. Filtr nie jest transparentny, delikatnie zażółca skórę.

Powiększ, aby zobaczyć pełną listę składników 

Filtr bardzo łatwo rozprowadza się na skórze. Nie smuży, nie bieli, pozostawia błyszczącą poświatę. Na początku jest delikatnie lepki, natomiast po jakimś czasie efekt ten łagodnieje. Nie daje jednak efektu zastygania, dlatego jest dość wyczuwalny na skórze i staje się coraz bardziej mokry po jakimś czasie. Na mojej skórze wygląda bardzo ładnie - świetliście, gładko, zdrowo. Dodatkowo doskonale nawilża moją skórę. 

Nie mam problemów z nałożeniem właściwej ilości preparatu, dobrze współpracuje z suchymi minerałami, choć znacznie lepiej reaguje na bezpośrednie łączenie z proszkami, niż oddzielną aplikację makijażu. Jest dość podatny na ścieranie, mocno brudzi ubrania. Skóra poci się pod nim dość intensywnie i po jakimś czasie wyjątkowo ją obciąża.

Największym minusem kremu, jest jego oleista konsystencja, która wyjątkowo nieestetycznie podkreśla suche skórki, dosłownie ściąga i uwidacznia każdą, suchą niedoskonałość, przez co wielokrotne musiałam wykonywać demakijaż, ponieważ krem absolutnie nie współpracuje z bardziej suchą powierzchnią i sprawia, że skóra wygląda 1000 razy gorzej po aplikacji kosmetyku niż bez niego. Winowajcą jest bardzo tłusta, olejowa konsystencja, mimo że jest lekka, jednocześnie pozostaje mocno śliska i gładka, przez co wyjątkowo podkreśla suchość naskórka.

Ochrona La Roche Posay jest na bardzo wysokim poziomie. Ochrona ta, nie uległa zmianie, nawet po niewielkiej reformulacji do jakiej doszło w roku 2016. Jej zakres sięga około 38-42 PPD, co sprawia, że La Roche Posay zdecydowanie przoduje w typowych preparatach ochronnych. Krem sprawdzi się w wyjątkowo niekorzystnych warunkach, gdy jest bardzo wysokie narażenie na promieniowanie słoneczne. Nie polecam go do stosowania jako ochronny krem zimowy, ponieważ daje mokre wykończenie bez kremowej woalki, co powoduje narastanie zimna - tak jak skórze jest pod tym kremem coraz goręcej w lecie, tak zimą - coraz chłodniej, co wzmaga rumień, podrażnienie, przy bardzo niskich temperaturach krem powodował u mnie odczuwalny ból.

Może wzmagać pieczenie i łzawienie powiek.

Aplikacja kremu od lewej: po 5 minutach, po 30 minutach oraz po około 120 minutach

Grupa docelowa: osoby z bardzo wrażliwą, delikatną skórą, wrażliwą na promieniowanie słoneczne, dobrze tolerujące emolienty tłuste i bardziej olejowe formuły,

U kogo się nie sprawdzi: u osób na niskie zapotrzebowanie na okluzję, cerą such,ą, silnie rogowaciejącą oraz wprost przeciwnie - mocno łojotokową,

Pełna recenzja produktu znajduje się tutaj>

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Jeśli artykuł okazał się dla Ciebie przydatny, warto mnie wesprzeć, dotykając reklam. Nic Cię to nie kosztuje, a wszystkie przychody inwestuję w poczet bloga. 

Pozdrawiam,
Ewa

181 komentarzy:

  1. Aknicare to mistrzostwo! Jedyny filtr, którego mogę używać dzień w dzień, bez obawy o zapychanie. Nosi się naprawdę komfortowo i błyskawicznie wchłania. Używałam też Pharmaceris, ale mam z nim tak samo jak Ty, skóra się pod nim poci. Oba również u mnie dobrze spisują się pod minerałami, z czego Aknicare pod każdymi formułami, a Pharmaceris raczej pod suchymi.

    Nawet rąk nie smarujesz? Ja teraz smaruję się tylko w miejscach, które bez filtrów miałabym zaraz czerwone, czyli ręce i dekolt :) Faktycznie, bardzo szkoda ubrań, bo to, co filtry z nimi robią to katastrofa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie smaruję, ja mam bardzo krótki kontakt ze słońcem i zazwyczaj trzymam dłonie w kieszeniach, więc u mnie stosowanie filtrów w tym rejonie jest bez sensu, a latem i tak chodzę w dłuższych sukienkach, które okrywają większość mojego ciała i wiem z doświadczenia, ze ochrona odzieżą nierzadko jest bardziej skuteczna od tej chemicznej, zapewnianej przez kremy ochronne :)

      Usuń
  2. Co do filtrów polecam Ci nowy filtr Lirene spf 50 do twarzy, szybko się wchłania, nie bieli. Co sądzisz o stosowaniu pod ten filtr miejscowo Hascodermu na czerwone przebarwienia pozapalne? Oraz moje drugie pytanie, czy mogę zafundować sobie teraz zabieg Dermapen?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli dobrze tolerujesz ten lek i współpracuje on z kremem z filtrem - jak najbardziej, tylko odczekaj po aplikacji leku co najmniej 20-30 minut zanim nałożysz preparat ochronny.

      Możesz, ale zabieg doprowadza do przerwania ciągłości tkanek i odpuściłabym go sobie raczej taką porą roku, mogą pojawić się niepożądane reakcje oraz latem skóra dość kiepsko się regeneruje, nasila się rogowacenie, naskórek szybko się odwadnia. Wczesna jesień jest o wiele lepszym momentem na wykonywanie zabiegów tego typu :)

      Usuń
    2. Ewo, a czy wrzesień jest już odpowiednią porą na takie zabiegi?

      Masz jakieś zdanie na temat usuwania znamion (tzw. pieprzyków), może jesteś w stanie polecić jakąś metodę? :)

      Usuń
    3. Tak, wrzesień już tak, ale najlepiej nie słoneczny, tylko bardziej wilgotny, deszczowy :)

      Nie jestem zwolenniczką usuwania znamion, zazwyczaj naruszanie zmiany jest bardziej szkodliwe i sprzyja ziarnowaniu niż jej całkowite pozostawienie. Najważniejsza jest ochrona miejsca, gdzie pojawiają się pieprzyki. Generalnie czerniaki rzadko kiedy mutują ze znamion, zwłaszcza tych, które towarzyszą przez całe życie :)

      Usuń
  3. Nigdy nie stosowałam mocnych substancji regulujących - co najwyżej kwas azelainowy w formie maści lub peelingu. Od ponad roku cerę reguluję tylko i wyłącznie pielęgnacją. Nigdy nie doprowadziłam skóry do granic jej możliwości i nie naruszyłam bariery ochronnej. Jest w niemal idealnym stanie i kondycji. Mimo to jeszcze rok temu zachowywałam się jak wampir. Nie tylko używałam produktów z najwyższym możliwym faktorem, ale także unikałam słońca w ogóle. Nie jeździłam ze znajomymi nad jezioro, nie wychodziłam na rower, spacery wchodziły w grę tylko po zachodzie słońca... Praktycznie zero życia towarzyskiego - nie muszę pisać jak to wpływa na psychikę. Gdy tylko sytuacja zmuszała mnie do wyjścia na słońce ogarniała mnie panika. Już sam stres rujnuje moją skórę, a swoją cegiełkę dokładały jeszcze filtry. Nie ma takiego produktu ochronnego, którego stosowanie nie kończyłoby się katastrofą. Po prostu nie ma. W tym roku zmieniłam swoje podejście do bardzo wielu spraw, od odżywiania przez pielęgnację cery aż do tego, co chcę robić w życiu i jak ja w ogóle to swoje życie widzę. Zauważyłam też, że choćbym pilnowała diety w 100% (a doskonale wiem co mi szkodzi, a co służy) i choćbym miała perfekcyjnie ułożoną pielęgnację to nawet niewielka ilość stresu niweluje te wszystkie wysiłki. Natomiast w okresach kiedy nie stresuję się absolutnie niczym i mam totalny emocjonalny luz mogę sobie pozwolić na odstępstwa od diety i delikatne zaniedbania w pielęgnacji bez żadnego uszczerbku na wyglądzie i funkcjonowaniu skóry i ciała w ogóle. Przestałam się więc przejmować i wśród mnóstwa rzeczy które olałam znalazły się też filtry. Nie unikam też słońca, a nawet przeciwnie - uwielbiam na nim przebywać! Dodaje mi energii życiowej, relaksuje, odpręża. Dużo jeżdżę na rowerze, jak tylko pogoda pozwala spędzam czas nad jeziorem. Przekalkulowałam sobie to wszystko i uznałam, że wolę po czterdziestce mieć te kilka/kilkanaście zmarszczek więcej (przeżyję nawet ewentualne przebarwienia) niż teraz w najlepszych latach mojego życia być wiecznie nieszczęśliwą. Uwielbiam mieć ciało muśnięte słońcem, pięknie rozjaśnione włosy. Najciekawsze jest to, że skóra ciała pięknie mi się zezłociła, a twarz jak była blada tak jest. A moją jedyną ochroną jest podkład Ecolore ;) Mogłabym już tego podkładu nie używać, ale różnica w odcieniach pomiędzy skórą twarzy i szyi jest za duża, więc delikatnie omiatam twarz minerałami, żeby tę różnicę wyrównać.
    Nie twierdzę, że za jakiś czas moje poglądy znowu się nie zmienią. Na razie jestem ze sobą szczęśliwa i chciałabym, żeby tak zostało jak najdłużej.

    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelino, jeśli możesz, to byłoby super, gdybyś podzieliła się swoim schematem pielęgnacyjnym i makijażem, jaki wykonujesz.

      Ja też już dałam sobie spokój z tak polecaną przez dermatologów kombinacją przeciwstarzeniową: filtry+retinol+wit.C.
      Filtry mi nie służą, w każdym superpolecanym wyglądałam okropnie - strasznie się swieciłam, pociłam a po przypudrowaniu widać było włoski, których na twarzy niestety mam sporo. Czułam się strasznie brzydka, brudna i nieświeża. Bałam się nawet spontanicznie przytulić do chłopaka, bo przecież filtr się zetrze o jego ubranie. Porażka. Z tego samego powodu nawet nie tknęłam retinolu i pochodnych, bo już widzę, jak obawiałabym się naruszenia ochrony:/ a prawda jest taka, że filtry naprawdę łatwo zetrzeć i same wymagają reaplikacji. Witamina C mi nie służy. Niestety wypróbowywałam minerały AM i Meow i to nie to:/ możesz napisać coś i tych ecolore i swojej skórze? Masz może porównanie do AM matującego/kryjącego?

      Ja na razie po prostu postawiłam na to, żeby moja skóra była szczęśliwa tu i teraz. Łagodnie reguluję i staram się absolutnie nie dopuszczać do podrażnień i widzę znaczną poprawę.

      M.

      Usuń
    2. Jeżeli chodzi o poranną pielęgnację to przemywam twarz wodą... i to tyle. Czasem wklepię pod oczy jakiś krem, jeżeli czuję że jest to potrzebne (mam 23 lata, więc jest potrzebne coraz częściej...). Kiedyś nakładałam rano krem Cera+ do skóry trądzikowej, ale podkład Ecolore wygląda najlepiej nałożony na "gołą" skórę. Wieczorem zmywam twarz żelem L'Oreal Rare Flowers (dawniej Ideal Soft). Potem w zależności od potrzeb - albo wspomniany wcześniej krem Cera+, albo serum Mincer z wit. C, albo żel aloesowy, czasem serum na żel ;) Raz w tygodniu robię maseczkę z białej glinki/glinki multani mitti/błota termalnego z siarką/węgla aktywnego. Raz w tygodniu maseczka z alginatu Nacomi. Raz 2-3 miesiące wyskoczy mi przed okresem jakiś pryszcz, a wtedy traktuję go olejkiem z drzewa herbacianego albo płynem Afronis.
      Jeżeli chodzi o makijaż - tak jak pisałam wcześniej - na gołą skórę, pędzlem Hakuro H54. Troszkę korektora pod oczy i na skrzydełka nosa, na całą twarz 1-2 cieniutkie warstwy podkładu. W zależności od nastroju muskam twarz różem albo bronzerem i odrobiną rozświetlacza. I to tyle. Wszystko maksymalnie uproszczone, ale dające świetne efekty :)
      Mam skórę mieszaną - policzki suche i bezproblemowe, strefa T przetłuszczająca się, czoło lekko rogowaciejące. Przy odpowiednim schemacie pielęgnacji trzymam skórę w ryzach - nie mam zaskórników, "strategiczne" strefy jak skrzydełka nosa, środek czoła i brody zaczynają błyszczeć się dopiero pod wieczór i nie jest to smalec. Nigdy nie miałam wielkich problemów ze zmianami ropnymi, ale teraz pomijając przed-okresowe niedoskonałości ten problem już mnie nie dotyczy.
      Mam porównanie do AM matującego. AM najlepiej na mojej twarzy wyglądały zaraz po nałożeniu. Zimą w nienaruszonym stanie wytrzymywały 3-4 godziny, latem ledwie dwie... Twarz szybko mi się po nich świeciła, mimo że nie mam dużych problemów z przetłuszczaniem. Za to Ecolore trzeba dać trochę czasu, żeby się ułożyły, za to z czasem zaczynają wyglądać coraz lepiej. W mniej aktywne dni wytrzymują od rana do wieczora bez poprawek, w dni bardzo aktywne potrzebna jest poprawka, gdy chcę wyjść wieczorem do ludzi ;)

      Ewelina

      Usuń
    3. Super, bardzo Ci dziękuję!

      M.

      Usuń
    4. Ani trochę nie neguję Twojego podejścia do życia tu i teraz, bo bardzo Ci służy, powiem tylko, że bliżej 40-stki możesz stwierdzić, że być może najlepsze lata życia masz przed sobą. Co jest w sumie dość optymistyczne. :)

      Usuń
  4. Staram się kilka razy dziennie nawet w pracy zajrzeć i kliknąć w reklamy- tak w ramach podziekowania z to co tworzysz...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewo, świetny, świeży punkt widzenia. Mam już dość słuchania, że tylko pielęgnacja z filtrami ma sens. Ja naprawdę w każdym jednym wyglądam nieakceptowalnie źle, skóra po prostu nie przyjmuje tak dużej dawki kremu.

    Świetne opracowanie, naprawdę bardzo wyczerpujące i widać, że się napracowałaś.

    Planujesz może kiedyś wpis podobny jak ten, ale z porownaniem kremów przeznaczonych do pielęgnacji cery tłustej/tradzikowej? Wiem, że pisałaś kiedyś o Effaclarze Duo+, ale chętnie poczytałabym jeszcze o innych.

    Pozdrawiam!
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie planuję, ponieważ dobór kremu należy wprowadzić dopiero po zbilansowaniu pielęgnacji,a jego obecność i formuła musi współgrać z resztą kroków pielęgnacyjnych. Takich porad udzielam tylko na drodze płatnej konsultacji :)

      Usuń
    2. Rozumiem:)

      M.

      Usuń
  6. Ja poszłam ze swoją skórą na taki kompromis, że stosuję lekki krem nawilżający z filtrem 20. Cięższe formuły też powodują u mnie wysyp, a tak wilk syty i owca cała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie nie stosowanie filtru to coś nie do przeskoczenia. Od 4 czy 5 lat nie pamiętam dnia by nie nałożyć filtra (minus w te dni, gdy się nigdzie nie wychodzi, bo po co). Nie wiem to dla mnie straszna bariera, że tak się dba o skórę, te wszystkie napary, maski, kremy, żele - a słońce wszystko niszczy. Moim zdaniem, to że filtry są jakie są to wina konsumentów. Ponieważ kiedyś filtr zawsze kojarzył się z białym klajstrem na nosie by się nie spalić, i podejrzewam, że twórcy filtrów, wcale dzień w dzień ich nie nosili. I ludzie kiedyś nie wymagali dużo od producentów.

    Mnie nie przerażają zmarszczki, proszę zauważyć, że zmarszczek może być full i twarz jako tako może plasować się w 35-55 ale jak są zwisy i zapadłości w skórze to jest koniec wg mnie. A tak właśnie działa UVA nasze kochane. Nie wiem, szkoda że u nas krzywo patrzą jak ktoś idzie przez miasto z parasolka (UVA protection np). A w ogóle by patrzeli jak na ufo z maską z anty uv.

    http://www.gzxas.net/index.php/i/44301308506

    No nic, testują szczepionki przeciwko trądzikowi to i może wynajdą jakieś tabletki/płyny z filtrem UVA "od środka". Zawsze można pomarzyć o filtrze idealnym, albo wyczekiwać, że nasza skóra zacznie być bardziej sucha z wiekiem. A wit. D można zawsze suplementować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to, że ludzie patrzyliby się jak na ufo na kogoś w masce anty-uv świadczy tylko o tym, że ludzie zachowują jeszcze zdrowy rozsądek i nie oszaleli jeszcze na punkcie usilnych prób powstrzymania starzenia.
      Każdy się w końcu zestarzeje a rozpaczliwa walka z czasem zabiera tylko radość z tego co tu i teraz. Co można zrobić w takiej masce? Jak iść na kajaki, w góry, jeździć na lodowisku, imprezować z przyjaciółmi, zjeść czasem kebaba o 4 nad ranem? A randki? Jak się w tym całować?
      Zresztą, ochrona przed słońcem jest po to, żeby cieszyć się ładną, młodą skórą. Tylko co komu by było po takiej, skoro i tak nikt by tego nie widział spod takiej maski?
      Osobiście uważam, że jeśli ktoś coś takiego kupuje bez bezwzględnych wskazań medycznych, to jest po prostu chory i wymaga pomocy. A twarz i tak będzie zdradzać wiek dla wprawnego oka - nawet jeśli nie będzie na niej obwisów i zmarszczek, to długość rynienki nosowej, przemieszczanie się tkanki tłuszczowej i inne subtelności i tak nastąpią.

      Wg mnie osoby używające takich masek nie różnią się za wiele od ofiar operacji plastycznych.

      M.

      Usuń
    2. M. - w pełni się z Tobą zgadzam (no, prawie :)).
      O ile parasolkę może bym przełknęła (ale raczej nie na co dzień, a wtedy, kiedy słońce naprawdę praży - zamiast kapelusza), to chodzenie w takiej masce jest dla mnie nie to pomyślenia. Jaki to ma sens - chodzić w masce, która zakrywa twarz po to, by na starość wyglądać lepiej i... dalej chodzić w masce, która zakrywa twarz? Może to brzmi naiwnie, ale taka postawa gryzie się z prostą logiką. Z resztą, podobnie jest z filtrami - ale te jeszcze mogą się jako-tako prezentować, a taka maska - nie bardzo. :)

      Kiedyś szalałam z filtrami, teraz mam już też nieco inny stosunek do nich. Choćby kwestia silnego oczyszczania wieczorem (które nie jest obojętne dla skóry tak wrażliwej jak moja) - jest dla mnie sporą demotywacją.

      Usuń
    3. Dobrze, rozumiem Wasze zdanie. Ale ja mam prawo do mojego i akurat ja chcę zatrzymać starzenie na jak najdłużej i nic Wam do tego. I mówienie, że to choroba i wymaga pomocy możecie sobie wsadzić w między książki. Odnośnie "ofiar operacji plastycznych" ludzie co Wam do tego jak ktoś dba o swój wygląd? Naprawdę to dotyka Waszego życia? Raczej nie. Chciałoby się dosadniej odpowiedzieć; ale no mam szacunek do Ewy i jej miejsca tutaj. To, że ktoś może używać wypełniaczy, liftingów, i botoksu nie dotyka Waszego życia a b s o l u t n i e. A to, że ktoś musi się zmierzyć ze swoimi kompleksami i poczuciem niskiej wartości - to jego sprawa. Ludzie chcą zatrzymać starzenie z wielu powodów, myślicie że np. jak się ma trądzik to z psychiką jest się bardzo szczęśliwym? Nie - dla mnie stan skóry jest bardzo powiązany z nastrojem. Każdy jest inny i nie można wyliczać kto jest porąbany, a kto nie i kto potrzebuje "pomocy" (czyt. zhejtowania w realu albo na fb czy forum brawo). Uważam, że mam trochę wysokie poczucie estetyki i naprawdę chcę się prezentować dobrze na swoje lata i nic ludziom do tego jak to robię. Ciało to ciało, i to osoba która w nim jest może robić z nim i kształtować go tak jak sobie podoba. To nie jest tak, że ktoś konserwuje się naturalnie, a ktoś już nie to jest lepszym lub porąbanym, to myślenie jakieś z 1980 roku. Sorry.

      Myślę, że taki parasol albo maska są fajne dla osób, które chcą dbać o siebie ale nie mogą za bardzo nosić filtrów. Ta maska jest fajna do auta np. jak się jedzie parę godzin. Może za bardzo to Wy przeżywacie, nie sądzicie? Ja nie mam się zamiaru kłócić, jestem trochę ponad to - bez urazy. :)

      Usuń
    4. (Mój komentarz tyczy się pierwszej wypowiedzi Anonima.)

      Z tym że nikt nie mówi tutaj o wielogodzinnym i codziennym smażeniu się przez kilka godzin na pełnym słońcu tylko o normalnym funkcjonowaniu. Gdyby słońce faktycznie było AŻ TAK szkodliwe to wszyscy chodzilibyśmy pomarszczeni i obwiśli już od wczesnej młodości. Albo ewolucja wszystkich ludzi obdarzyła bardzo ciemną karnacją. W moim otoczeniu nie ma nikogo, kto stosowałby filtry poza sytuacjami typu urlop nad morzem/w tropikach. Nie zauważyłam u nich jakiś strasznych konsekwencji przebywania na słońcu, a jeżeli ktoś wygląda kiepsko jak na swój wiek to przez nadwagę czy ogólnie zaniedbanie, a nie przez słońce.

      Młodsza niż teraz nigdy nie będę i chcę się cieszyć tym co mam teraz. Nie zamierzam teraz poświęcać mojego życia prywatnego i dobrego samopoczucia po to, by po pięćdziesiątce mieć policzki 3mm wyżej. Dla mnie to gra niewarta świeczki. Jeżeli ktoś ma odmienny punkt widzenia - akceptuję to, piszę tylko i wyłącznie ze swojej perspektywy.

      Ewelina

      Usuń
    5. Niestety, na mnie też filtry działają źle... Nadmiar kremów powoduje nowe wypryski, rozszerzone pory, ropne pryszcze - no nic ciekawego. Czekam na jakąś lepszą alternatywę, póki co też stosuję podkłady mineralne

      Usuń
    6. Mała poprawka - "Albo ewolucja wszystkich ludzi obdarzyłaBY bardzo ciemną karnacją" ;)

      Ewelina

      Usuń
    7. W Azji próbowałam chodzić z parasolką, ale na dłuższa metę kapelusz z dużym rondem wygodniejszy :)

      Usuń
    8. Mnie by sie przydała taka maska uv;D Przecież nie trzeba jej nosic sytuacjach,kiedy chce sie wygladac dobrze.Na randki,spotkania z przyjaciółmi itp,faktycznie nie bardzo pasuje,ale już np. tak jak wspomniałas podczas jazdy autem,zwykłych zakupów lub ogólnie sytuacji,kiedy wyglad jest nieistotny,dla mnie,uważam,że byłaby idealna;D Zabawne,ze zyjemy w społeczenstwie,kiedy spalona,prawie czarna skóra jest ok,a już ktoś np będący na zakupach z twarza,wysmarowana filtrem i białą od tego budzi zainteresowanie.I nie odnoszę się tutaj do waszych komentarzy,ale bardziej do swoich doświadczeń,kiedy np z powodu kuracji tretinoina,musiałam w słoneczny dzień leciec na targ w słoneczny dzień wysmarowana biała,tłusta Bioderma Photoderm a ludzie patrzyli na mnie jak na ufo;D Śmieszą mnie czasem pewne standardy w społeczeństwie i to,co wypada a co nie ,itp.O ile nasze życia byłyby prostsze gdyby tylko kazdy zajął się sobą i pozwolił innym wyglądac i robic to,co chcą;)

      Usuń
    9. Właśnie, co to jest za "diagnozowanie" ludzi, że są porąbanymi czy nie, co jest akceptowalne, a co można wytknąć palcem.
      Sama trzymam się filtrów, chociaż nie codziennie i na wszystko, co wystaje, ale staram się nie muskać słońcem. Mam piegi i je lubię, ale wszystko ponad nie jest dla mnie nieakceptowalne - szybko się palę i to często boli, zresztą by moja twarz nie odcinała się tragicznie od reszty czerwonym kolorem i móc się podrównać minerałami, buzię ochraniam prawie zawsze, jak chmury nie pokrywają idealnie nieba. Starzenie mnie tak nie boli, niewiele o nim myślę, ale każdy ma prawo do swoich priorytetów.

      Usuń
    10. Dziewczyny, moje zdanie jest takie, aby zachować umiar. Nie należy utożsamiać stosowania ochrony przeciwsłonecznej z brakiem życia, fatalnym stanem skóry, ogromnymi ograniczeniami i kwitnącym na dobre narcyzmem, ale nie należy również krytykować osób, które tej ochrony nie stosują. To, co mi się bardzo nie podoba, to bardzo skrajne poglądy oraz ocena drugiego człowieka tylko przez pryzmat jakiegoś kremu ochronnego, który chroni przed promieniowaniem słonecznym. Znajdą się osoby, które będą stosować filtry z przyjemnością, bo będą przynosić im komfort oraz poprawiać stan skóry, będą tacy, którzy będą musieli stosować filtry, ponieważ wymagają stabilnej ochrony, znajdą się i osoby, które stosują filtry w ramach potrzeby i znają swoją reakcję na słońce oraz znajdą się i totalni przeciwnicy stosowania kremów ochronnych. Czy ktoś jest z tego powodu gorszy i zasługuje na taką laurkę niezbyt przyjemnych słów?

      Smuci mnie to, że tak płytko oceniono ludzi, którzy stosują kremy ochronne. Mam wrażenie, że masz dość zawężone pole widzenia i nie zdajesz sobie sprawy z tego, że po tym świecie nie chodzą tylko ekstremiści, są ludzie, którzy stosują takie preparaty, bo mają problemy z cerą i nie mogą z nich zrezygnować (bo nieudane kuracje dermatologiczne, bo zabiegi uszkadzające naskórek, mocno wrażliwa skóra), reagują na słońce bardzo negatywnie (a to, że u Ciebie reakcja jest pozytywna, nie oznacza, że jest tak u wszystkich) albo po prostu unikają opalenizny.

      Bardzo niepokoi mnie to, że ludzie chorowicie korzystający ze słońca, spieczeni, poparzeni nie są poddawani takiemu ostracyzmowi społecznemu, jak osoby, które stosują ochronę przeciwsłoneczną i wyglądają mało atrakcyjnie. Mnie nie denerwuje podejście innych ludzi do tematu, ale strasznie wkurza mnie takie płytkie ocenianie człowieka tylko biorąc pod uwagę swój własny punkt widzenia. Historie są różne, każdy ma inne problemy, prosiłabym o więcej zrozumienia, bo możesz kogoś bardzo zranić swoimi dywagacjami na ten, nawet, wydawać by się mogło błahy temat.

      Ja uważam, że wszystko jest dla ludzi. Kremów nie stosuję często, bo fatalnie wpływają na moją cerę, ale doceniam je za stabilną ochronę - moja skóra jest bardzo wrażliwa, cienka i delikatna, każdy dłuższy kontakt ze słońcem, to podrażnienia, bolące bąble, wysypka alergiczna, nasilenie rogowacenia. Wtedy sięgam po preparaty tego typu. To, że nie sprawdzają się u mnie regularnie stosowane i nie sięgam po nie tak często, nie oznacza, że jestem lepsza od osób, które je stosują, mam ciekawsze życie etc. To raczej kwestia samoakceptacji, pewności siebie i podejścia do życia niż powiązanie z kremami przeciwsłonecznymi. To tylko kosmetyki...

      Usuń
    11. Ewo, nie wiem do kogo skierowane są konkretnie te słowa (poza pierwszymi zdaniami), ale byłoby mi przykro, gdyby dotyczyły także mnie. Opisałam tylko i wyłącznie moje odczucia, moją sytuację i moje poglądy. Nikogo nie oceniłam, nikogo nie skrytykowałam. Nikogo do niczego nie namawiam. Nie mam też nic wspólnego z ekstremizmem - nie przeszłam od unikania słońca do wylegiwania się na nim. Zaczęłam po prostu normalnie funkcjonować, bez tego całego przejmowania się, bo tak jak piszesz "to tylko kosmetyki". Nie chciałabym więc być wrzucona do jednego worka z wszystkimi innymi będącymi na "nie"...

      Ewelina

      Usuń
    12. To były luźne słowa, nie oceniam nikogo, słowa powinny dotknąć tych osób, które mają zapędy do oceniania innych osób na podstawie zawartości kosmetyczki. :)

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    15. Czuję się wywołana na tablicy, jako autorka pierwszej odpowiedzi. Po pierwsze i najważniejsze nie chciałam nikogo obrazić. Po drugie - jest mi wszystko jedno, czy ktoś używa filtrów, opala się, jest gruby, chudy, wysportowany, niewysportowany. Po trzecie - mam swoją opinię na różne tematy, jeśli uważam, że coś jest niezdrowe ,to tak uważam. Trochę nie rozumiem, czemu ktoś poczuł się przeze mnie obrażony. Nigdzie nie powiedziałam, że takie osoby są chore, nienormalne, czy gorsze, zwróciłam uwagę na pewne zachowania, które dla mnie są po prostu przesadą.

      Czy uważam, za gorszego kogoś, kto opala się jak skwarka na solarium/bardzo intensywnie chroni się przed słońcem, jest wychudzony/gruby, ma piąty z rzędu nos/ma nieumyte włosy? Nie! Czy uważam, że robi sobie krzywdę, nie dba o siebie? Czasem tak! Czy szanuję tę osobę? Oczywiście!!!

      Każdy ocenia. Każda wypowiedź, która jest opinią, własnym zdaniem jest równocześnie oceną - zarówno pozytywną (dla tych, którzy mają tak samo), jak i negatywną (dla tych, którzy mają inaczej).

      Bardzo zwracam uwagę na to, żeby swoje wypowiedzi zaczynać od "moim zdaniem", "uważam, że", "sądzę, iż"... Nie wierzę, że osoby, którym nie podoba się moja krytyka intensywnego unikania słońca, same nie określiły niczego jako "chore". I nie chodzi mi o wytykanie jakiejś niekonsekwencji, tylko o to, że każdy ma jakąś granicę, od której zaczyna się "chore" i "przesadzone". Dla mnie osobiście ważne jest to, że każdemu bez względu na to, co ze sobą robi, należy się szacunek.

      Przyznam, że sporo myślałam, jak to ująć, żeby było dobrze i w sumie cały czas nie wiem, czy mi się udało. I nie, nie przeżywam zawartości czyjejś kosmetyczki, czy tego, jak żyje. Po prostu zależy mi na byciu dobrze zrozumianą.

      M.

      Usuń
    16. Ja bym jednak wolała żebyśmy zwracali się do konkretnych osób, bo potem wynikają sytuację typu "tłumaczy się tylko winny" albo "nic nie piszesz czyli nie masz argumentów". A autor słów w zależności od reakcji może wybrać bardziej pasująca mu wersje. Niepotrzebne wkładanie kija w mrowisko, tym bardziej że była użyta forma "Ty".

      Usuń
    17. Dziewczyny, proszę, dajcie spokój i nie róbcie dramatu. To zaskakujące jak kobieta jest w stanie zamotać i skomplikować tak prostą kwestię i dodatkowo pouczać mnie w jaki sposób mam wypowiadać się na swoim blogu. Odpowiedziałam na komentarz po 10 osobach, napisałam swoje zdanie na ten temat i zostawcie te daleko posunięte dywagacje dla siebie. Cała ta dyskusja nie ma sensu, bo teraz szukacie problemu tam, gdzie go nie ma. Jeżeli nie czujesz się winna i nie miałaś takich zamiarów, aby kogoś urazić, to po co w tak rozbudowany sposób siebie argumentujesz? Słowa skierowałam do osoby, która bardzo nieuczciwie i krzywdząco podsumowała osoby stosujące kremy ochronne, nie wiem i nie rozumiem po co w takim razie umieszczasz tak rozbudowane komentarze, jeżeli Ciebie to nie dotyczy.

      Usuń
    18. Ewa, to niby drobnostka, ale moim zdaniem to także drobnostki kształtują społeczeństwo. Osobiście nie widzę nic złego w takich dyskusjach, uważam nawet, że są ciekawe i wnoszą coś nowego. :)

      Tak czy inaczej - ja kasuję swoje komentarze, bo chyba jednak nie chcę wynurzać się w internecie.

      Nest.

      Usuń
    19. A ja nie rozumiem tego spinania się, trochę luzu nikomu nie zaszkodzi, wyraziłam swoje zdanie i mam do tego prawo, jak każdy czytelnik na tym blogu. Nie akceptuję jedynie chamstwa i prostactwa, dlatego zareagowałam na komentarze, które już naruszały granice dobrego smaku i tyle w temacie :)

      Usuń
    20. Ewo, tak już powoli kończąc tę chyba przydługą dyskusję - do kogo w takim razie dokładnie celowałaś swoją wypowiedź? Bo z Twojego opisu nie wynika to wprost.

      M.

      Usuń
  8. Rewelacyjny opis pewnie będę do niego często wracać. Wielokrotnie Cię pytam o konkretny produkt na przebarwienia który można stosować latem nie robiąc sobie krzywdy. A co myślisz o fluidzie pharmaceris z filtrem 50?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie stosowałam tego produktu, chodzi o wersję barwiącą?

      Usuń
  9. A co z polecanym przez ciebie Lirene spf 50? Nie jest taki dobry? Daje on satysfakcjonującą ochronę? Kupiłam go niedawno i bardzo ładne wtapia się w skórę, nie daje efektu tłustości co jest dla mnie ogromnym plusem. Mam jeszcze pytanie. On zawiera filtry przenikające, prawda? Z czym nie powinno się łączyć tego filtru? Często po użyciu filtru nakładam na twarz białą glinkę-czy to kłóci się z Lirene? I czy mogę po jego użyciu normalnie wykonać makijaż?
    Z góry dziękuję za podpowiedzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w porządku, Ale Pharmaceris lepiej współpracuje z cerą - lepiej się rozprowadza i wchłania oraz nawilża. Lirene jest rzadszy i ma niższą ochronę przed UVA.

      Filtry przenikające można łączyć ze wszystkim, tylko są mniej stabilne i zapewniają mniej wydajną ochronę przed słońcem niż np. Tinosorby, dodatkowo chronią głównie przed UVB, ochrona UVA zapewniania przez filtry przenikające jest dosyć niska. Najważniejsze jest to, aby nie ściągać tego kremu ze skóry, musi zostawić wyczuwalny woal.

      Możesz, glinka jest ok. Najważniejsze jest to, aby nie zetrzeć kremu ochronnego makijażem :)

      Usuń
    2. Ja stosuję Lirene 50 przez cały rok i mogę śmiało polecić. (;

      Usuń
  10. Anonimowa Moniko - 1 czerwca 2017 23:52 (komentarz z poprzedniego posta), jakby co, to odpisałam pod poprzednim postem, wybacz, że teraz dopiero. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) oj,nie gniewam się,sama ostatnio jestem zalatana. Też Ci tam zostawiłam wiadomość :).
      Natomiast pisałam innemu anonimkowi odnośnie mojej wcześniejszej pielęgnacji-jak coś to tam dopisałam sposób oczyszczania cery,mam nadzieję,że się przyda.
      Pozdrawiam,
      Monika.

      Usuń
  11. Witaj Ewo :) Chciałabym zapytać Cię, czy emulsja avene cicalfate post acte nadaje się pod okład z glinki, w celu złagodzenia jej działania wysuszającego? :)
    Pozdrawiam serdecznie, Twoja stała i dozgonnie wdzięczna za wszystkie ciekawe i pomocne posty czytelniczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, emulsja Avene jest za lekka w tym celu, jeżeli glinki mocno wysuszają Twoją cerę, należy nie bać się emolientów, sprawdzą się cięższe kremy ochronne np. na parafinie (Cicalfate Avene) czy kremy łagodząco-kojące - Baume B5 La Roche Posay. Polecam również stosowanie kapsułek tłuszczowych lub czystych eliksirów olejowych, glinki i tak pochłaniają tłuszcz, więc lekka, powlekająca warstwa nie jest zagrożeniem nawet dla skóry, która ma dużą tendencję do zanieczyszczania się. Możesz też nie zabezpieczać skóry, a stworzyć okład na bardziej okluzyjnej bazie - np. jogurcie greckim.

      Usuń
  12. Czekałam na ten post:), ja o zgrozo nie używam filtrów wogóle, parę podejść do lepiących mazi skutecznie mnie zniechęciły, mam 34 lata i ciągle problematyczną cere, zakupiła w tym roku filtr aknicare i zobaczymy, zazdroszcze Ewie wytępienia zaskórników ja po 4 msc ciągle ma zaskórniki otwarte na czole, nosie, brodzie i okolicy nosa. Niestety tony obłażącej skóry nie przyczyniły się do oczyszczenia cery. A teraz schodze z atredermu bo już konkretnie przypieka i chyba przerzuce się na tonik mlekowy. Dzięki za recenzje podkładu ecolore, jest świetny, po podkładzie z kolorówki włażącym w pory, jest jak objawienie:)
    Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego zazdrościć, ja pozbyłam się swoich zaskórników po 4 latach właściwej pielęgnacji, należy uzbroić się w cierpliwość i być przede wszystkim systematycznym :)

      Usuń
    2. Systematyczności mi nie brakuje :), jestem trądzikowym weteranem, zaprawionym w kwasowo retinoidowych bojach, mam chyba problem i to duży z rogowaceniem bo chwilowy brak regulacji powoduje że skóra momentalnie staje się szorstka i zanieczyszczona, także zejscie z atredermu nie jest łatwe niestety ale spróbuje powalczyć mlekowym i azelainowym. Mam pytanie do Ewy i dziewczyn, oprócz podkładu ecolore kupiłam korektor (ten żółty i beżowy). Czy na zaczerwienienia i wypryski lepiej pod podkład nałożyć coś jak baza żeby koloryt wyrównać czy lepiej tylko punktowo? Dodam że podkład gąbką nakładam

      Usuń
    3. Nie wiem, co powie Ewa, ale skoro to też pytanie do dziewczyn, to się dorzucę :) Skoro nie tylko masz wypryski, ale też zaczerwienienia, warto chyba niewielką ilością korektora podrównać cerę (jak baza, ale też nigdy nie używałam na całą powierzchnię) przed podkładem, wtedy podkład lepiej z wypryskami sobie poradzi. Na takiej bazie można jeszcze trochę punktowo korektora dołożyć. Ja akurat na większą zmianę kładę czasem punktowo troszkę podkładu jako ostatni krok makijażu buzi - bo wydaje mi się, że z takich "górek" przy rozcieraniu łatwo schodzi proszek. Mam nadzieję, że ci się te korektory sprawdzą, bo przyznam szczerze, że ten beż jest mocno różowy i u mnie zupełnie się nie sprawdził do niczego; na szczęście miałam tylko próbkę. Żółty też nie pomaga mi w problemach z czerwienią, wyjątkiem są tylko sińce pod oczami. Oczywiście to zależy od naszej własnej kolorystyki, więc nie pisałam tego, by cię straszyć, tylko przekazać własne doświadczenia :) Sama musisz znaleźć dla siebie najlepszy system. Ja postawiłam na zielony korektor i sprawdza się idealnie.

      Usuń
    4. Anonimku, z 16:44. Ja też bez regulacji cery mam ogromny problem z rogowaceniem i ratunek przyniósł mi Acnelec w żelu (nigdy bym nie pomyślała, że żel niekoniecznie musi wysuszać :P). Stosuję raz na tydzień, do póltora maks. I buzia gładziutka. Ale podkreślam, że to mi pomogło, u Ciebie nie wiem jak by było. Acnelecu używam nawet teraz, przy upałach, przy dłuższym pobycie na zewnątrz - koniecznie filtr. Tak se myslę, że jak stosuję raz na tydzień, to tak bardzo nie grzeszę. :D Gdybym odstawiła, to problem pewnie by wrócił... :/

      Usuń
  13. Ja nigdy nie używałam filtrów - robiłam wiele podejść do tych polecanych, aptecznych, i zawsze kończyło się to pogorszeniem stanu cery, w dodatku filtr wyglądał nieestetycznie w połączeniu z moja przetluszcajaca się cera i o ładnym makijażu w ciągu dnia nie było mowy (zero komfortu psychicznego na uczelni, czy w pracy). Natomiast od zawsze nie lubiłam przebywać wprost na słońcu, jestem bardzo cieniolubna :) i chociaż ogólnie na zewnątrz spędzam sporo czasu, to siedzę prawie zawsze w cieniu, i zawsze udawało mi się uniknąć opalenizny. Kwestie promieniowania uva świadomie ignorowałam - nakładanie filtrów do pomieszczeń (bo przecież uva przenika przez chmury, szyby, ubrania i tak dalej) wydawało mi się zawsze przesada i lekka paranoja. Ciekawostka - w Japonii wiekszosc szyb ma filtry, łącznie z komunikacja miejska :D

    ponieważ z ogromna i nieoceniona pomocą Ewy i jej bloga, wreszcie udało mi się doprowadzić cerę do ładu i obecnie walczę już tylko z przebarwieniami (wiem, ze daleko mi do wyglądu wyfotoszopowanej modelki, ale na szczęście wyrosłam już z kompleksów :)), w tym roku ponownie sięgnęłam po filtr - mam małe dziecko, które zabieram często na spacery, i nie zawsze udaje się uniknąć słońca. Wybrałam jednak, o zgrozo, filtr mineralny LRP da dzieci, bo jest bezpieczny dla kobiet w ciąży i karmiących :) wyglądam w nim strasznie, ale co mi tam - chodzę tylko po swoim ogromnym ogrodzie, a nie chce ryzykować utrwalenia przebarwień posłonecznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ze komentarzy nie można edytować - przebarwień pozapalnych oczywiście :)

      Usuń
    2. Klaudio, dzięki za komentarz :)

      Usuń
  14. Witaj Ewo! :) Borykam się z problemem wyprysków na twarzy, które pojawiają się raz na miesiąc, albo raz na 2 miesiące. Jest to jeden lub dwa duże wypryski, które bardzo źle się goją, zajmuje to dużo czasu, bo ponad tydzień, a nawet dwa, do tego zostawiają zawsze po sobie ślad. Czy sądzisz, że mogłabym na nie używać żelu o nazwie Solcoseryl. Dawno temu przeczytałam, że jest dobry przy takich niedoskonałościach, a jak Ty uważasz? Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie znam tego produktu, jeżeli tylko możesz wklej mi jego pełen skład oraz rozpiskę substancji aktywnych :)

      Usuń
    2. W skład wchodzi dializat z krwi cieląt :)

      Usuń
    3. To za mało, chodzi mi głównie o substancje pomocnicze, które tworzą bazę preparatu :)

      Usuń
    4. Ojej faktycznie, nie spojrzałam na tył opakowania. Wybacz :)
      Solcoseryl 20g żelu.
      1g żelu zawiera, w przeliczeniu na suchą masę 4,15 mg bezbiałkowego dializatu z krwi cieląt. Substancje pomocnicze: metylu parahydroksybenzoesan, propylu parahydroksybenzoesan, wapnia mleczan pięciowodny, karmeloza sodowa, glikol propylenowy, woda do wstrzykiwań.

      Usuń
  15. Ja z racji używanych retinoidów muszę niestety nakładać filtry na twarz ;( u mnie trądziku nie nasilają, ale ich nie cierpie, używam Pharmaceris i Lirene i oba zachowują się na mojej skórze identycznie. Nie wiem czemu ale nie zastygają, bardzo ciężko im się wchłonąć, tylko cały czas czuć tłustą warstwę na twarzy (a nakładam ich nawet mniej niż zalecane), bardzo to niekomfortowe bo ciężko na to makijaż nałożyć, nawet po wytarciu chusteczką, a primera nie mogę nałożyć, bo skóra jest już wyraźnie obciążona. Nie wiem co jest ze mną nie tak, u mnie oba zachowują się zupełnie innaczej niż u Ciebie i dziewczyn :( może masz pomysł dlaczego tak się dzieje? szukałam jakiejś lepszej alternatywy, nawet kupiłam LRP ten suchy krem-żel, ale moja skóra po nałożeniu piecze niemiłosiernie i jest strasznie zaczerwieniona ( już nie pierwszy raz po kremach tej marki, a niby do cery wrażliwej, której ja wgl nie mam...). Batalia dalej trwa, szukam czegoś co będzie dobrze chroniło, ale jednocześnie będzie leciutkie i nie będzie zostawiać żadnej warstwy(ani nie będzie podrażniać jak LRP)... HELP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasów gdy jeszcze używałam filtrów chemicznych mogę Ci polecić Vichy Capital Soleil Emulsję Matującą do twarzy SPF 50+. Trzeba dobrze rozprowadzać, żeby nie zostawił smug. Potrzebuje chwili na wchłonięcie i w ogóle nie czuć go na twarzy :)

      Usuń
    2. Olu, dziękuje bardzo za sugestię, ale właśnie zapomniałam o tym, że wcześniej stosowałam Vichy i po nim też było straszne pieczenie twarzy. Nie wiem co mnie w filtrach z tych firm podrażnia... Po Lirene i Pharmaceris nic mi nie jest.. ;(

      Usuń
    3. Vichy jest super, tez polecam wersje lekka matującą,nie barwioną. W zeszłym roku kupiłam lirene i miałam dokładnie tak samo-tłusta, świecąca się powłoka na twarzy. A dodam, że cerę mam wyregulowana,tłusta, ale bez lojotoku. W tym roku kupiłam nowosć SVR Sun Secure Fluid i mogę go śmiało polecić. Chyba nawet lepiej wygląda na skórze niż Vichy i po miesiącu stosowania cera nadal jest w tym samym stanie☺

      Usuń
    4. Widocznie masz niskie zapotrzebowanie na emolienty, ja bym na Twoim miejscu spróbowała filtrów z krzemionką, np. Vichy Soleil, ale jeśli się nie sprawdził, dałabym szansę jeszcze ten piance z SVR - może się sprawdzić. Generalnie każdy filtr będzie mało komfortowy i wyczuwalny, ponieważ preparaty ochronne nakłada się w dużej ilości i nie wklepuje się ich, tylko rozciera, bez wmasowywania, więc są czystą okluzją dla naskórka.

      LRP podrażnia, bo ma specyficzną formułę, dodatkowo koncern Loreal używa alkoholu jako rozpuszczlanika. Ja uwielbiam alkohol w takich formułach kremowych, bo i tak odparowuje, a formuła jest lekka i dodatkowo doskonale zakonserwowana (więc substancji pomocniczych może być mniej), ale faktycznie formuła żel-kremu może dosyć mocno drażnić. Dodatkowo filtry LRP wielokrotnie powodowały u mnie zapalenie spojówek, sam zapach tych preparatów drażni błony śluzowe.

      Usuń
    5. Dziękuje bardzo Ewo za wyczerpującą odpowiedź. Teraz już rozumiem dlaczego moja skóra tak reaguje. W takim razie wypróbuję piankę z SVR i zobaczymy jak się sprawdzi. Na Ciebie zawsze można liczyć ;)

      Usuń
  16. Chcialabym wygłosić słowo pochwalne na cześć emulsji Avene Post Acte. Ale zacznę od tego, że przez kilka lat nie używałam kremów (oprócz filtrów), bo typowo glicerynowe mazie na mojej twarzy powodowały rozkwit trądziku w ciągu kilku godzin. Każdy krem sprawiał, że budząc się rano, moja twarz wyglądała jak patelnia naoliwona przed smażeniem. Jednocześnie nie mogłam oddawać się bezkremowym nocom, bo moja wymęczona kilkunastoma latami trądziku cera, wymaga miminum okluzji, bo w przeciwnym razie błyskawicznie się odwadnia. Był taki okres, i to dość, długi, kiedy sprawdzało się u mnie wklepywanie kropelki oleju (tamanu, truskawka) wymieszanej z większą kroplą żelu hialuronowego na zroszoną hydrolatem skórę. Taki krok zmniejszył u mnie (wtedy) przetłuszczanie się, a po aplikacji skóra wyglądała dobrze: delikatnie napięta w pozytywnym tego słowa znaczeniu, z delikatnym ale nie tłustym błyskiem. Jednak kiedy ponad pół roku temu zaczęłam stosować retinoid, olej+żel hialuronowy powodowało tylko uczucie okluzji, a skóra pod nią była nieprzyjemnie ściągnięta, odwadniała się potwornie. Po przeczytaniu recenzji Post Acte napisanej przez Ewę oraz po dłuższym rozważaniu czy warto zaryzykować kupując krem z gliceryną w składzie (w moim przypadku to naprawdę ryzyko), dałam się przekonać, że chodzi nie tylko o sam fakt obecności danego składnika w kosmetyku, ale też o formułę. To trochę tak jak z ciastem: w składzie mamy mąkę i jajka, ale nie wiemy czy jajka są bezpośrenio wymieszane z pszenną, czy piana ubita osobno, a żółtka utarte. Tak więc emulsji używam bardzo często już od miesięcy. Jest mega wydajna, pierwszą tubkę zużyłam lekko po terminie podanym na opakowaniu. Pięknie łączy się z różnymi dodatkami (testowałam tę właściwość na próbkach kilku aptecznych kremów i wypadły pod tym względem słabo). Najbardziej lubię dodawać do niej colostrum :) Buźka jest po niej matowa i mięciutka. Nie wzmaga przetłuszczania się. Tak jak pisze Ewa, w zależności od potrzeb nakładam jej mniej na zwilżoną wcześniej skórę, lub więcej z dodatkiem np. olejowej wit. C. Moja skóra jest na tyle humorzasta, że często jakiś kosmetyk sprawdza się u mnie bardzo dobrze tylko przez dwa tygodnie (np. samorobione sera), po czym zaczyna mi szkodzić i nie pomaga nawet odstawienie tego produktu na jakiś czas. Post acte sprawdza się u mnie zawsze i właśnie zaczynam drugie opakowanie :)

    Od 19 czerwca w Ziko jest -20% na Avene, może ktoś skorzysta. Komentarz nie jest sponsorowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cieszę się, że ten produkt aż tak dobrze się sprawdza :)

      Usuń
    2. Anonimowi,jeśli tu zajrzysz to daj nać jakie colostrum dodajesz.

      Usuń
    3. Colostrum teraz mam akurat z beauty ever, dobre jest też na mazidłach. Dodaję szczyptę do porcji emulsji, bezpośrednio przed aplikacją.

      Usuń
  17. A ja Cie totalnie rozumiem. :) i uwielbiam Cie za to rozsadne, uwzgledniajace wiele aspektow, szerokie i otwarte podejscie zarowno do filtrow, jak i pielegnacji.
    Od roku jade na duzej emulsji Lirene SPF 50. Moja skora zmienila sie teraz troche - mocno ja zaniedbalam na przestrzeni ostatnich miesiecy - a ze z powodu kontuzji jestem unieruchomiona w domu, tak nie wiem jak sprawdzi sie emulsja teraz, przy pogorszonej cerze i w upale. Bede miec na uwadze na pewno Aknicare w razie w :>
    pozdrowienia, buziaki i powodzenia w sesji (jesli jeszcze trwa)
    pielęgniarka M. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, jeszcze tak, jak już jeden rok zleci, to chyba polecą i następne lata, chociaż miałam już kilka momentów zawahania :)

      Usuń
    2. Poważnych? :)
      jakakolwiek by Twoja decyzja końcowa nie była, niech będzie po prostu tą, którą uważasz za najlepszą dla siebie. Nie wiem jakie powody zawahań były - ale jeśli podoba Ci się ta praca i lubisz to robić - czy tak jest (jeśli jeszcze nie wiesz) mam nadzieję odkryjesz dzięki praktykom - to znajdziesz siłę by pokonać wiele rzeczy :) powodzenia!

      Usuń
    3. Ps. Mademoiselle, a mam pytanie odnośnie retinolu.
      Na Mazidłach znalazłam retinol i chciałabym go włączyć do pielęgnacji w okresie jesienno - zimowym. Jako że wymaga on olejowego podłoża tak planuję dodać retinol do formuły Twojego eliksiru ze skwalanem. I teraz - moja cera ma niskie zapotrzebowanie na okluzję, więc przewiduję, że może być tak że będę w stanie to odzywcze serum stosować 1-2 razy w tygodniu na wieczór max. Zakładam też zacząć od najniższego możliwego stężenia, dla bezpieczenstwa. I teraz moje pytanie - czy uważasz że taka częstotliwość stosowania retinolu w najniższym stężeniu ma wg jakiś sens w aspekcie profilaktyki przeciwzmarszczkowej i delikatnego wygładzania tych już istniejących?

      Usuń
    4. Zawsze podobała mi się praca pielęgniarki, ale ja jestem energiczna, szybka, pewna siebie i swojej wartości, a dodatkowo mówię to co myślę i bazuję (a przynajmniej staram się) na aktualnych badaniach. Nie boję się dyskusji i nie mam problemu, aby wychylić się i powiedzieć coś więcej od siebie. Podpadam i koleżankom z grupy, bo nie owijam w bawełnę i nie boję się nazywać rzeczy po imieniu, mówię co myślę i czuję i nie jestem przepełniona żalem i goryczą. Staram się być nastawiona pozytywnie, ale wchodząc do szpitala, resztki mojej empatii zabijają nie pacjenci, którzy wchodzą z uśmiechem pomimo ciężkich chorób, ale personel medyczny, który się nie wspiera i nie buduje nawzajem. Nawet moja grupa jest przepełniona nienawiścią do własnego życia, mam szczerze dosyć wysłuchiwania ciągłego narzekania na pracę, swoje życie, pacjentów. Nie chcę sprawiać nikomu przykrości i nie obchodzi mnie cudze życie. Mam inne nastawienie do ludzi i nie mam problemów z poczuciem własnej wartości, dlatego nie podobam się ani moim koleżankom, ani personelowi medycznemu, bo ich standardy są sprzeczne z moimi. Mam inne nastawienie do życia i choroby, jestem inna. Prawdopodobnie będę pracować w zawodzie, ale zdecydowanie na bloku operacyjnym, gdzie jest lepsza współpraca, gdzie mogę mówić per Ty do młodego lekarza bez jego urazy, gdzie moja wiedza faktycznie się liczy. Denerwuje mnie to, że po nieprzespanych nocach, ciągle powtarzanego materiału, analizy setek badań diagnostycznych, dziewczyny po fachu mówią nadal 'jestem tylko pielęgniarką", "nie udzielam żadnych konkretnych rad... bo jestem tylko pielęgniarką", "proszę udać się do lekarza, bo jestem tylko pielęgniarką". Nie mogę pomóc pacjentowi, chociaż mogę go nakierować. Muszę podawać mu leki, które wiem, że mogą szkodzić jednocześnie na inną przypadłość, która mu dolega. Wiem, że większość chorób ma charakter jatrogenny i wiem doskonale kto jest winny za takie zdrowie pacjenta. Zostaje mi albo blok operacyjny, albo coś spokojnego, może jakiś POZ? Medycyna pracy? Albo rzucę to w czorty i rozkręcę własną działalność. Nie wiem, wpakowałam się w niezłe bagienko. Naprawdę broniłam środowisko medyczne, ale nie podoba mi się to zamykanie ust pielęgniarkom. Dziewczyny mają dużą wiedzę, ale i tak zbytnio nie mają gdzie jej wykorzystać na oddziale. Myślałam, że będę mieć fajny dostęp do badań diagnostycznych, historii choroby pacjenta, natomiast paprzę się tylko w ludzkich, nierzadko cuchnących wydzielinach. Wyobrażałam to sobie trochę inaczej. Ale i tak jestem nastawiona na wyjazd na granicę, może jakaś Nowa Zelandia? Zobaczymy. Na pewno będę przez jakiś czas stacjonować w Polsce, ale szlifuję swój angielski i jestem nastawiona na eksport, gdzie pielęgniarka nie jest tylko pielęgniarką, tylko odrębnym wartościowym, szanowanym zawodem medycznym, gdzie może wykazać się odrobinę większą wiedzą i na pewno może się utrzymać samodzielnie bazując tylko na jednym zawodzie. Jestem zbyt zaradna, żeby paprać się na oddziale za najniższą krajową i udawać, że sprawia mi to radość, bo już od samego początku wiedziałam, że ze mnie żadna siostra i potrzebuję potężnego zastrzyku adrenaliny i większego szacunku od pacjenta i pozostałego personelu medycznego. Ale to takie moje krótkie przemyślenia.

      Taka witamina A będzie działała tylko powierzchownie, i totalnie ją odradzam, mocno wysusza i efekty mizerne. Jak chcesz działać przeciwzmarszczkowo, to polecam raz na pół roku zrobić sobie mezoterapię igłową z osoczem i efekty będą super. Sama jesienią planuję dermapen z osoczem, bo mam dosyć niszczenia powierzchownej warstwy naskórka, skóa aby się odwadnia, podrażnia, a i efekty mizerne. Bardziej na Twoim miejscu uderzałabym w kwas alfa-liponowy i witaminę E, retinol jest strasznie przereklamowany, sprawdza się tylko przy problemach z rogowaceniem.

      Usuń
    5. Ewcia, nie zrozum mnie źle - nie chcę dawać Ci dobrych rad - a nie myślałaś po prostu o byciu lekarzem? Z Twoją wiedzą, podejściem do pacjenta, ciągotami do tematów medycznych, adrenaliny i wyzwań? :) Myślę, że byłabyś świetnym fachowcem z rzeszą oddanych pacjentów.
      Osobiście smuci mnie podejście emigracyjne. Rozumiem powody. W moim trudnym, ale ciekawym zawodzie zarobki, mimo powszechnej opinii, satysfakcjonujące są tylko dla wąskiej kliki. Ogrom nauki, poświęcenia są niewspółmierne do zarobków potem. Ale boli mnie taka chęć wyjazdu. Jeśli masz teraz możliwość zrobienia czegoś ze swoimi studiami, co pozwoli Ci po ich skończeniu rozwinąć skrzydła w Polsce, to może pomyśl, nad zrobieniem tego, zamiast emigracyjnym losem polskiej pielęgniarki, która jest niedostosowana do naszego systemu :) Właśnie tacy ludzie jak Ty są tu potrzebni, żeby ten system zmieniać :)

      To tylko taka luźna myśl, trzymam za Ciebie kciuki cokolwiek będziesz robić :)

      Usuń
    6. Szczerze,też sie zastanawiałam czemu Ty,Ewo,nie podjęłaś sie studiów by zostać lekarzem. Twoja wiedza i to co przekazujesz i w jaki sposób są niesamowicie imponujące. Natomiast zauważyłam już dawno jak traktowana jest pielęgniarka w szpitalu czy nawet przychodni,i to nawet po pacjentach widać,że nie zawsze chcą uwierzyć,że i pielęgniarka może pomóc swoją wiedzą medyczną. Zresztą sama mam mieszane uczucia do tej profesji, wiele razy spotkałam się zarówno z chamstwem,jak i ignorancją własnie ze strony pielęgniarek. Sama też nie do końca im ufam(ale i coraz częściej nie mam zaufania do lekarzy). Ludzie Twojego pokroju są niesamowicie potrzebni w tym kraju,ale zdaję sobie sprawę,że jeśli ma się aspiracje to i się ma wymogi. Niezależnie co zdecydujesz to życzę Ci byś była szcześliwa robiąc to co kochasz i była doceniana za pracę i serce w które w nią wkładasz :).

      Usuń
    7. Zastanowię się nad tym, nie chcę rezygnować z bloga i z własnej działalności, a idąc na lekarski, będę musiała skupić się głównie na studiach. Tutaj mam trochę więcej luzu. Praca pielęgniarki jest super, ale nie w Polsce. Myślę poważnie nad wyjazdem do Nowej Zelandii, jeśli spodoba mi się praca na bloku operacyjnym.

      Usuń
  18. Jak dobrze, że ktoś w końcu postawił się temu wszechobecnemu szałowi na kremy z filtrem, czuję się mniej samotna ;) Jestem w bardzo podobnej sytuacji - zdaję sobie sprawę, że trzeba się chronić przed słońcem, ale jednocześnie moja skóra bardzo źle reaguje na jakiekolwiek kremy z filtrem (chociaż jestem bardzo ciekawa Acnicare i na pewno go wypróbuję) czy zimowe ochronne, więc jeżeli absolutnie nie muszę, to ich nie używam i biegam w kapeluszu z szerokim rondem i okularach/ szalu na całej twarzy oprócz oczu, zależnie od pory roku ;)

    A patrzyłaś może na Neutrogenę? Ostatnio widziałam, że mają kremy o SPF 100 (!), ale niestety sama nie umiem ocenić ich pod względem składu ani PPD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie widziałam, ale to oznaczenie nie jest zgodne z wymogami europejskimi, maksymalny faktor to SPF 50+, filtry /la Roche Posay również mają ochronę na poziomie 100-120 SPF. Musisz zapytać producenta jakim wymogom odpowiada ten produkt, jeśli UE, to ochrona, zgodnie z normami europejskimi, będzie wynosić około 1/3, więc jakieś 30 UVA/ PPD.

      Usuń
    2. Ooo, nie wiedziałam, dziękuję za informacje :)

      Usuń
  19. Ewo, powróciłam do Twoich postów dotyczących Atredermu. Sama zastanawiam się nad kuracją. Na ten moment musiałam jednak zastosować antybiotyk, coś złego zaczęło dziać się na mojej brodzie. Mam Aknemycin Plus, jest to połączenie erytromycyny, tretynoiny, etanolu i glicerolu. Moje pytanie do Ciebie brzmi - czy sądzisz, że powinnam ten płyn przechowywać w lodówce ze względu na tretynoinę? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, tak, ponieważ tretinoina nie dość, że szybko się utlenia, wymaga chłodniczych warunków, a jest coraz cieplej ;)

      Usuń
  20. Ewo, treść artykułu idealnie wpasowuje się w moje podejście do filtrów, które zmieniło się na przestrzeni dwóch ostatnich miesięcy. Kalkulacja u mnie była prosta. Jako przeciętna Polka spędzam czas w pracy na pełnym etacie, przy czym dojazd w dwie strony zajmuje mi ok 2 h, z kolei dla ochrony przeciwsłonecznej filtrami realnie jest to godzina. Godzina, bo w trakcie dnia nie reaplikuję kremu, więc przy powrocie do domu ochrona kremami z filtrami równa się niemal zeru. Za to staram się w komunikacji miejskiej wybierać miejsca najmniej nasłonecznione, także ze względów czysto praktycznych: czytanie książki, przeglądanie wiadomośc na telefonie, bądź drzemka. Dzięki temu podejściu moja skóra w niewielkim stopniu się odwdzięcza, bo jest bardziej wypoczęta, a komfort psychiczny w pracy mi się zwiększył, bo nie muszę się martwić czy się świecę. Teraz stosuję głównie emulsję Avene i minerały Annabelle, co prawda nadal się świecę, zwłaszcza na skrzydełkach nosa, ale jest to już mniejszy glow.

    Mam przy okazji do Ciebie Ewo pytanie: gdzie zaopatrujesz się w dobrej jakości ubrania? Jestem strasznie wymagająca pod względem jakości, ale także fasonów i trudno mnie zadowolić, dlatego pytam, bo może akurat coś znajdę dla siebie :)

    Pozdrawiam Ciebie i Czytelników, D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj kupuję na showroomie, są lepsze i gorsze zakupy. Każdą rzecz kupuję gdzieś indziej. Bardzo lubię spódnice od manifiq&co, bawełniane bluzki the other side, kaszmirowe sweterki ma super Massimo Dutti, sukienki - genialne ma polska Polanka, koszule - tylko Polo Ralph Lauren, spodnie - mam to szczęście, że mama jest krawcową i kupuję materiały :), jeansy - to zależy, ostatnio kupiłam dobrej jakości mom fit-y w bershka, bawełniane koszulki kupuję też w Marc'o polo, lniane - czasami uda mi się kupić coś w linii premium w HM i nie mogę narzekać na ich len, płaszcze - jestem wierna Patrizia Aryton, podobnie jak zwiewnym koszulom - polecam szczególnie te jedwabne oraz z wiskozy. Z butów bardzo polecam dziewczyny z Częstochowy - Paso a Paso. Torebki - Cambridge Satchel Company - mam jedną torebkę i zamówiłam sobie kolejną, a wiem, że będą następne.

      Usuń
    2. Ach i bardzo polecam bawełniane sukienki z Sugarfree, szczególnie model Chelsy - piękny, kobiecy krój i porządna, gruba bawełna, świetna jakość materiału :) Kupiłam też tam genialną szmizjerkę Agnes - pojawia się jesienią - również genialnej jakości bawełna, gruba, porządna, odporna na pranie :)

      Usuń
  21. Mam pytanie dotyczące kwasu azelainowego (posty o nim zamieśćiłaś dość dawno temu, dlatego piszę tutaj - mam nadzieję, że to nie błąd). Kupiłam go zanim trafiłam na twój cudowny przepis na peeling i nie dołożyłam do koszyka PEG. Zastanawiam się czy mogę rozpuścić go w żelu Hascoderm? Wiem że z którymś innym kwasem można tak robić - rozpuszczać w effaclarze LRP (bo effaclar zawiera ten kwas). Masz z tym jakieś doswiadczenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można to zrobić, ale trzeba ten żel podgrzać (najlepiej w mikrofalówce) oraz umieścić kwas, a następnie ponownie podgrzać. Możliwe, że nie dasz rady rozpuścić zbyt dużej ilości kwasu, przy 25% kwas azelainowy tworzy grudy i konsystencja jets mocno zwarta, jak pasta cynkowa.

      Usuń
  22. Cześć:)Po przeczytaniu Twojego postu bardzo mile zaskoczylam się, że w tym roku tak nieźle trafiłam z pielęgnacją przeciwsłoneczną. Testuję akurat trzy z kremów które opisujesz. Avene, Aknicare i SVR. Każdy z nich jest tak na 6-7.5/10. Aknicare nie pogarsza mojej łojotokowej wręcz skóry (obecnie leczonej właśnie w tym kierunku), nie podrażnia jej. Nie świecę się po nim, a że nie używam żadnego makijażu jest to dla mnie bardzo istotne. Ma jednak małą wadę, ze przy dłuższym stosowaniu (około 2 tygodni) widzę delikatne przesuszenie skóry. Charakterystyczne ściągnięcie czuć również podczas noszenia. Nie jest to jakoś bardzo kłopotliwe, ale że jestem wielką panikarą (bo moja cera jest również wrażliwa i nie wiem czy tego przyczyną jest łojotok i nadmiernie zalegające sebum, czy może nagle taka stała się natura mojej cery) postanowiłam przetestować SVR, który wg Twojego postu nie wysusza. Oczywiście krem w ogóle nie wysusza, powiem więcej w ogóle nie czuć go na twarzy. Jest jak delikatna chmurka, nie wyczuwalna w dotyku. Buzia po nim jak po Aknicare nie błyszczy się ale jest tak jakby przyjemniejsza w funkcjonowaniu. Po tych wszystkich zachwytach mogłabym powiedzieć, że znalazłam swój ideał, ale jest jednak jeden minus. Kolor. Krem nie wtapia się tak dobrze w mój naturalny bardzo blady odcień. Wg chłopaka wyglądam w nim zdrowiej i delikatna ciemniejsza poświata nie wygląda jak źle dobrany podkład, ale powiem szczerze, że ten odcień bardzo mnie męczy. Lubię być blada:/ Czy inne produkty SVR są tak przyjemne w użyciu przy cerze łojotokowej i wrażliwej, ale jednak nie barwią na marchewkowo? Albo znasz może inny produkt który by się dobrze nadawał? Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam SVR Sun Secuire Fluid - on nie barwi, a zachowuje się tak samo jak wersja barwiona. Polecam spróbować. W tej chwili jest to mój faworyt jeśli chodzi o filtry na lato.☺

      Usuń
    2. Ja mam SVR Sun Secuire Fluid - on nie barwi, a zachowuje się tak samo jak wersja barwiona. Polecam spróbować. W tej chwili jest to mój faworyt jeśli chodzi o filtry na lato.☺

      Usuń
    3. Niestety nie, może w filtrach koreańskich udałoby się znaleźć coś podobnego, ale nie mam tam aż takiego rozeznania :(

      Usuń
  23. Hej, Ewo. Mam problem, bo kończy mi się emulsja Alterra do mycia twarzy i niestety ją bardzo polubiłam. Chyba naprawdę ją wycofali... Muszę mieć rano oczyszczanie z emulgatorami, świetnie to działa na mój nos chociażby: tylko takim codziennym oczyszczaniem pozbywam się okropnych czarnych "igiełek". Czasem mnie nieco podsusza, ale nie chcę mocnego woalu na skórze. Muszę kupić coś podobnego, nie mam innego pomysłu jak emulsja Vianek lub Krem myjący Cream Cleanser Sukin; mam napięty budżet. Wiem z Twoich wypowiedzi, że oba co nieco na buzi po myciu zostawiają, ale mogę to ewentualnie wyeliminować dodawaniem białej glinki. Jak uważasz? No i nadmienię, że moja cera może i lubi ochronę zapewnianą przez emolienty, ale używam prawie codziennie Atheliosa ultralekkiego i on prawdopodobnie wyczerpuje całe moje zapotrzebowanie dzienne.
    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jako zamiennik polecam emulsję z serii Emolienty Bielenda dla cery suchej i wrażliwej, jeśli Alterra się sprawdzała, to i ten produkt powinien zdać egzamin, jakby emulsja była zbyt okluzyjna, zawsze możesz domywać ją szmatką z wypustkami albo gąbeczką konjac lub dodać np. odrobiny glinki :)

      Usuń
    2. Dziękuję! Nawet nie popatrzyłam w stronę Bielendy, więc jestem wdzięczna za wskazówkę :) Na pewno wypróbuję i to w duecie z białą glinką.
      Anna

      Usuń
    3. Aniu, tylko pamiętaj, by była to emulsja z serii Emolienty, bo nowością są też emulsje micelarne, ale one są bardzo wodniste, jak Cetaphil :)

      Usuń
  24. Mam pytanie odnośnie cleansera w proszku z poprzedniego wpisu. Zastanawiam się czy mleko kokosowe, które polecasz, może mi zaszkodzić jeśli moja skóra do tej pory reagowała wysypem po maseczkach rozrabianych na jogurcie naturalnym (z supermarketu)? Podobną reakcję miałam po peeling enzymatycznym z bromelainy i mleka krowiego w proszku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleko kokosowe nie zawiera alergenów, które znajdują się w mleku krowim, chodzi głównie o białko serwatkowe, nierzadko jogurty również bazują na mleku w proszku, jest ono silnie alergenne. Kokos bardzo rzadko wywołuje reakcje tego typu, jest bardzo dobrze tolerowane przez organizm ludzki, wyroby z kokosa mogą być nawet spożywane przez osoby na diecie z protokołem autoimmunologicznym, czyli diecie przeciwzapalnej.

      Usuń
  25. Właśnie przeczytałam Twój post i zastanawiam się teraz, czy aby napewno filtry mi służą... jesienią i zimą stosuje retinoidy, po czym wiosną i latem odstawiam i stan skóry diametralnie się pogarsza, skóra się poci i nadmiernie przetluszcza. Mam wysyp małych podskornych grudek. Filtry stosuje cały rok, ale zimą wygląda świetnie, a latem katastrofa. Dużo czasu spędzam na zewnątrz, więc nie mogę sobie pozwolić na brak ochrony, bo mam cerę naczynkowa i brak filtrow powoduje u mnie duzy rumien i ogromna ilość naczynek...

    Ps. Dziękuję za kolejną ogromną dawkę wiedzy, uwielbiam Twojego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj włączyć szmatki (polecam Emma Hardie) do oczyszczania, będą świetnie regulować rogowacenie, które wzmagają kremy z filtrem. Jeżeli retinoidy i filtry świetnie się zgrywały, to teraz musisz koniecznie zwiększyć dawkę złuszczania manualnego, najprościej włączyć do oczyszczania ściereczki złuszczające albo np. puder oczyszczający, który polecałam w poprzednim artykule :)

      Usuń
    2. Dziękuję za radę;)

      Usuń
  26. Dziewczyny, gdzie kupujecie mleko kokosowe w proszku? Czy w sklepach stacjonarnych można gdzieś je dostać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie zależy w jakim mieście :) Jako, że Ewa polecała firmę Diet-Foods, to ja kupiłam przez Internet (około 20 zł za 200g) na stronie pyszneeko.pl, przesyłka przyszła bardzo szybko.
      To nie reklama, jestem z Warszawy i stacjonarnie nie udało mi się znaleźć produktu tej firmy ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Można je dostać stacjonarnie, ja kupuję swoje w Piotrze i Pawle, dokładnie w galerii Klif na przystanku Niska :)

      Usuń
    3. Ooo, super :) Dziękuję!

      Usuń
  27. Witajcie :) Mam pytanie głównie do osób z cerą naczynkową. Czy macie jakieś doświadczenia z emulsją micelarną Dr Medica Bielendy lub serum z tej samej linii? Sama od 2 tyg. używam obu, jednak stwierdzam, że stan cery powoli się pogarsza. O ile z naczynkami nie dzieje się nic, o tyle cera staje się zanieczyszczona, w strefie T mam coraz więcej wągrów (czarne kropki). Będę wdzięczna za uwagi :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emulsja nie oczyszcza dokładnie skóry i ma bardzo lekką konsystencję, może nasilać rogowacenie i sprzyjać zanieczyszczaniu się cery, ma bardzo podobną formułę do Cetaphil.

      Usuń
  28. Przepraszam, że rozbijam komentarz na dwa. Podaję jeszcze skład emulsji Dr Medica:
    Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Betaine, Panthenol, Allantoin, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Hyaluronic Acid, Sodium Cocoyl Alaninate, PEG-6, Caprylic/Capric Glycerides, Stearyl Alcohol, Methylparaben, Disodium EDTA

    Mam też wrażenia, że ta emulsja lekko wysusza skórę. Może stąd wzmożona produkcja łoju i wągry?

    Skład serum przedstawia się tak:
    Aqua (Water), 3-O-Ethyl, Ascorbic Acid, Potassium Azeloyl Diglycinate, Lactobionic Acid, Panthenol, Citric Acid, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Disodium Phosphate.


    Pozdrawiam raz jeszcze :)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, ta emulsja jest bardzo lekka, dodaj do niej trochę oleju i problem powinien być rozwiązany ;)

      Jak stosujesz wysuszający środek myjący i potem jeszcze serum bazujące na wodzie, możliwe, że nasilasz rogowacenie i stąd wzmożony łojotok - a jak masz wzmożony łojotok i skóra nadmiernie rogowacieje - pojawia się trądzik :)

      Usuń
    2. Ewo, dziękuję za wskazówki :) Dorzucę olej do emulsji i pomyślę nad czymś, co mogłabym aplikować na serum :)
      Pozdrawiam
      K.

      Usuń
    3. A czy serum Dr Medica mogłabym połączyć z Twoim eliksirem? Do tej pory stosowałam go tylko pod maski algowe, ale może w połączeniu z serum wodnym też byłby sens? Czy składniki nie gryzą się? :)

      Usuń
    4. Po prostu nie połączysz tych składników ze sobą, powstanie dwufaza. Nic się nie pogryzie, ale się nie połączy :)

      Usuń
  29. Widzę kolejną nieprzychylną opinię o filtrze sunsimed:/. Początkowo bardzo się na niego napaliłam,ale po Twojej i Ziemoliny recenzjach mój zapał nieco ostygł. Zamówię kolejną butelkę poczciwego Antka i raczej daruję sobie testy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ten filtr to żadne odkrycie, wystarczy spojrzeć jak wygląda na skórze. Ochrona też nie powala na kolana. Producent bardzo nieuczciwie podszedł do tej kwestii, bardzo dobrze go rozreklamował, a ukrywa pozostałą listę składników, broniąc się wyrobem medycznym. Ok, Sunsimed na tle innych paskudnych filtrów jest naprawdę w porządku, ale widać czarno na biały, że na tle innych kosmetyków w tym artykule prezentuje się naprawdę kiepsko, a ochrona UVA wcale nie jest wyższa od pozostałych propozycji.

      Usuń
  30. Witaj Ewa, bardzo Ci dziękuję za ten wpis - pojawił się w samą porę. Co prawda dopiero wydałam dość sporo pieniędzy na fluid SPF 50+ od LRP, ale teraz chyba skuszę się na Aknicare. Mam przetłuszczającą się, mieszaną, problematyczną cerę i ostatnio po całym dniu noszenia LRP wyskoczyło mi od razu kilka nowych zmian.
    Chciałam się Ciebie poradzić - jestem obecnie na kuracji Izotekiem (ale minimalna dawka, jako że trądzik nie jest bardzo zaawansowany, ale uporczywy i wraca niezależnie od dopasowanej pielęgnacji i stosowanych wcześniej leków na skórę). Wysuszenie ze względu na małą dawkę będzie pewnie mniejsze niż przy standardowej kuracji, ale do tej pory raczej nie stosowałam kremów, tylko nawilżałam przez pielęgnację/maseczki. Wiem, że nie polecasz kosmetyków bez dokładnego zapoznania się ze skórą danej osoby, ale nie mam obecnie środków na konsultację u Ciebie :(, dlatego pytam ogólnie - czy możesz polecić krem nawilżający który mogłabym stosować podczas kuracji, jeżeli ta izotretynoina będzie wysuszać? Waham się pomiędzy LRP Hydreane Legere, który mam na półce, Avene Cicaplast post acte (albo po prostu Cicaplast) lub SVR Sebiaclear Hydra.
    Będę Ci ogromnie wdzięczna za pomoc.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszej fazie przerzuciłabym się na bardziej okluzyjne środki myjące, bo wtedy skóa wysusza się najbardziej - kremy myjące, gęste mleczka myjące, jeśli i to nie pomoże, warto mieć w zanadrzu coś cięższego - Cicaplast la roche, czy Cicalfate na parafinie od Avene. Jeśli pojawiają się suche skórki, lepiej nałożyć raz coś cięższego i ukoić skórę, niż stosować za lekkie konsystencje i nasilać stan suchości :)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź! :)
      Mleczko myjące stosuję od dawna, jest to Alpha C Balancing Cleanser, który poleciła mi znajoma z UK i nie rozstaję się z nim od ponad pół roku (używam codziennie a nadal się nie skończył, więc totalnie wart swojej ceny :)). Pewnie jakoś niedługo dotrę do końca opakowania, więc zastanawiałam się czy kupić go znowu, czy przerzucić się na coś innego, chciałam spróbować z ich cleanserem Triple Action. Co o nim sądzisz, może wysuszać skórę?

      Usuń
    3. nie znam tego produktu, ale ze względu na swoją formułę - tak, może wysuszać :(

      Usuń
  31. Ewo, a jak wyliczasz(?), skąd znasz tak dokładne wartości ppd filtrów, które nie sa podane na opakowaniu?

    Czy promieniowanie UVA jest bardziej szkodliwe w ostrym słońcu, czy cały dzień az do zmierzchu jest tak samo wysokie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można to wyliczyć, zgodnie z wymogami europejskimi, ochrona UVA nie może być niższa niż 1/3 całkowitej ochrony producenta, jedynie koncern Loreal wykracza poza te 1/3, wystarczy tylko informacja o dokładnej wartości SPF i masz odpowiedź na swoje pytanie :)

      Przez cały czas natężenie tego promieniowania jest takie same, ale najbardziej szkodliwe jest nie w zenicie, ale przy wschodzeniu i zachodzeniu, wiązki światła są wtedy najbardziej niebezpieczne i wtedy należy unikać kontaktu z promieniami.

      Usuń
  32. Hej! Ewo, albo inne czytelniczki, czy mogłybyście mi polecić antyoksydacyjny krem na twarz ? Coś poza serum z wit C. Nie mam porblemów z cerą, zalezy mi tylko na sporej ilości antyoksydantów w kremie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może kwas alfa-liponowy? Np https://cosibella.pl/product-pol-778-The-Ordinary-Alpha-Lipoic-Acid-5-Serum-Antyoksydacyjne.html

      Usuń
    2. Moim zdaniem najlepiej kupić sobie albo koncentrat z witaminą E od LIQ Pharm, albo pokombinować z antyoksydantami ze sklepów z półproduktami i dodać je do gotowego kremu :) Bardzo polecam również kremy Lush Botanicals - to polska marka, jest tam mnóstwo naturalnych składników, jeśli nie masz problemów z cerą i masz wysokie zapotrzebowanie na okluzję, mogą sprawdzić się wspaniale :)

      Usuń
    3. Ja używam kerium ds(mam ŁZS )i do tego kroplę kwasu alfa liponowego z naturalissy i vitasource. Efekt jest świetny.Poza tym skóra bardzo się uspokoiła(czego wcale się nie spodziewałam), nie mam żadnych wyprysków których choć nie było dużo to bardzo mnie męczyły bo nie chciały się goić.poza tym przy półproduktach możesz dowolnie kombinować.

      Usuń
  33. hej, dzięki twojemu blogu zmieniłam demakijaż i mycie twarzy na coś, co mam nadzieję lepiej mi posłuży. Zamówienie na zsk już zrobione. Mam natomiast pytanie co do zmywania olejów - jakie mydło (poza czarnym - okazyjnie, np 2 razy w tygodniu?) polecasz na co dzien? Dodam, że gliceryna mnie zapycha, bardzo wystrzegam się kremów z nią i dlatego planuję nawilżać cerę na dzień pod makijaż jakimś lekkim olejkiem z żelem hialuronowym (olej z pestek malin lub dzikiej róży, mała ilość. Obecnie używam kremu physiogel intensywnego, nie jest on dla mnie za ciężki na dzień, choć przyznam, że przydałoby się coś lżejszego, wiem, że oleje prawdopodobnie takie nie bedą, więc rozważam sam żel hialuronowy, jednak ciężko mi to ocenić skoro nie testowałam jeszcze tych produktow. jeśli jednak ceną miałoby być niezapychanie cery, co być może powoduje krem physiogel (tu jednak nie mam pewności, spośród kremów które w życiu miałam ten i tak jest mega dobry), to jestem na to poświęcenie gotowa :P Wracając do mydła - większość delikatnych, polecanych do mycia codziennego, np. isana, iwostin czy avene zawierają jednak tę glicerynę, a to czarne mydło nie bardzo nadaje się do codziennego maltretowania twarzy i stąd moje pytanie. Czy to mydło afrykańskie się nada? zawiera ono ciężkie oleje, co do których wydaje mi się, że mogą zapchać, jednak to tylko mydlo - coś, czym chciałabym zmyć olej. Może w takim razie te lekkie kostki np isana też się nadadzą? wybacz natłok pytań, ale mam ich sporo! a najlepiej zadać ekspertowi :) jeszcze korzystając z okazji zadam jedno - jaka woda micelarna potem? większośc jakie znam też ma wysoko glicerynę w składzie... z SLS etc z kolei w ogóle mi nie przeszkadzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jaką masz cerę,ale mnie potwornie zapycha olej z dzikiej róży. W zasadzie jest to jedyny olej(trochę ich już przetestowałam),który robi z mojej cery jesień średniowiecza-dosłownie pryszcze(grube,podskórne) po nim wyszły mi w ciągu dwóch godzin od nałożenia kremu-samoróbki(oczywiście powtórzyłam 'eksperyment' i ponownie taka sama reakcja,a na pewno żaden z innych składników mi nie zaszkodził,zresztą zamieniłam ten olej na jojoba w przepisie i od tamtej pory nic się nie dzieje). Natomiast olej z pestek z malin bardzo lubię i cenię.

      Usuń
  34. Droga Ewo, może polecisz mi coś podczas brania izoteku na przebarwienia? Nie mam już zmian zapalnych ale te fioletowe ślady są okropne. Będę wdzięczna za sugestie, pozdrawiam, Natalia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, polecam zapoznać się z artykułem poświęconym przebarwieniom pozapalnym:
      http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2017/04/przebarwienia-pozapalne-potradzikowe_19.html

      Usuń
  35. Ewo, czy mogłabyś mi napisać, jak używać maceratu z kasztanowca przy wrażliwej skórze, żeby pozbyć się cieni pod oczami? Mam go z czymś zmieszać? Będę wdzięczna za pomoc, K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od zapotrzebowania na okluzję, możesz samodzielnie, a możesz i łączyć z inną konsystencją, zachęcam do zapoznania się z moim artykułem jak aplikować oleje:
      http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2017/02/podstawowe-zasady-prawidowej-aplikacji.html

      Usuń
  36. Odpadam już i kompletnie nie mam pomysłu na siebie :< Stosuje Locacid 2 razy w tygodniu no i przez to nakładam filtry, tylko, że nie mogę dobrać preparatu który by je domył. Moją skórę z łatwością odwodnić, dlatego lubię te tłuste emulsje (moim ulubieńcem jest Dr Medica EMOLIENTY do cery suchej, wcześniej był Vianek nawilżająca emulsja myjąca do twarzy, ale ona już momentami pozostawiała uczucie ściągnięcia). Używam Lirene 50+ i http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt,154401,cera-solutions-emulsja-do-ciala-z-filtrami-spf-50-do-skory-wrazliwej.html, który wygląda znacznie piękniej na skórze. Ale widzę, jakie mam zaskórniki (szczególnie na brodzie), zapychają mi się pory i już nie wiem, jak mam myć tą twarz... Mam też myjkę tą z silikonu, malutką, ale nie mogę jej używać często bo zbyt podrażnia mieszki i skóra nie dość ze mocno się przez to odwadnia (nawet jak delikatnie nią poruszam) to potrafią jeszcze krostki wyskoczyć.

    Masz w swoim arsenale coś co możesz polecić do tak beznadziejnego przypadku jeśli chodzi o mycie? Z góry dziękuję za jakąkolwiek podpowiedź, bo ja już totalnie nie daje sobie rady :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dodam jeszcze, że miałam Physiogel Hypoallergenic, ale to to już kompletnie nie umiało domyć nawet lekkiego makijażu,a wręcz zwykły krem go przerastał :/

      Usuń
    2. Natalio, jeśli masz taki typ cery, ja bym pozostała przy tej emulsji + olej i do tego dobra jakościowo szmatka (polecam Emma Hardie) do domywania albo olejki azjatyckie dobrej jakości - whamisa Cleansing Oil / DHC Cleansing Oil i też dorzucić coś do doczyszczania albo bazować na kremie myjącym jako drugi krok :)

      Usuń
  37. Witaj Ewo,
    Chciałabym Cię prosić o poradę. Od czasu kuracji Locacidem (zakończona tak przed latem 2016) moja skóra absolutnie nie reaguje na żadne peelingi enzymatyczne! W ogóle się nie złuszcza, a próbowałam zarówno enzymatycznego peelingu Sylveco, Fitomed K+K czy peelingów kwasami AHA 50% na alkoholu. Zazwyczaj trzymałam je też dłużej, gdy zauważyłam, że krótkie trzymanie nic nie daje. Jest to dla mnie niezwykle problematyczne, gdyż na nosie wciąż mam zaskórniki, lecz nie mogę się ich jakkolwiek pozbyć. Mam też pojedyńcze blizny i przebarwienia i też chcę z nimi walczyć. Masz jakąś propozycję? Czy może wiesz, dlaczego tak się może dziać i nie jest to po prostu zwykła odporność skóry? Niegdyś miałam znaczy trądzik gruzkowo-krostkowy, obecnie mam bardzo ładną, czystą cerę, ale martwią mnie te zaskórniki. Obecnie moją skóra jest normalna, może sfera T odrobinę się tłuszczy, ale to normalnie, niegdyś cerę miałam chyba wręcz tłustą.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że nie obserwujesz widocznego złuszczania się skóry, nie oznacza, że skóra faktycznie się nie złuszcza. Walka z zaskórnikami nie polega tylko na złuszczaniu skóry, ale normalizacji pracy gruczołów łojowych, ponieważ rozregulowana cera zanieczyszcza się sama z siebie i problem nasila się. Ciężko mi powiedzieć w czym tkwi problem, ponieważ jest to już zagadnienie na prywatną konsultację, na pewno spróbowałabym manualnych metod, jeśli te chemiczne Cię nie satysfakcjonują - np. ściereczki muślinowe, peelingi kremowe.

      Usuń
  38. Witam czy można latem używać preparatów z vit c czy one są fotoiczulajaca? Czy należy je stosować tylko jesienią i ximą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie informacje znajdziesz tutaj:
      http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/05/witamina-c-w-kosmetykach-formy-witaminy.html

      i tutaj:
      http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/08/co-zamiast-witaminy-c-skuteczne.html

      Usuń
  39. Cześć Ewa
    jeśli chodzi o słońce... Mam problem z oczyszczaniem skóry rano. Poleciłaś mi tonik ziołowy lub napary (rumianek, babka, szałwia) ale niestety latem wszystko co ma zioła działa na mnie fotouczulająco. Zostały mi tylko płatki owsiane. Boję się, że stosując je ciągle moja cera zacznie się zanieczyszczać. Szukam alternatywy, bez ziół, jak najmniej wysuszającej ale jednocześnie czegoś co odświeży cerę. Totalnie nie mam koncepcji.

    Pozdrawiam
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj mojego pudru myjącego albo wymieszaj zmielone płatki owsiane z czystą glinką marokańską, jeśli puder będzie zbyt otulający i delikatny :)

      Usuń
  40. Droga Ewo, czy mogłabyś napisać którego odcieniu pudru matującego Ecolore używałas? Który jest najlepszy do mojej tłustej skóry z rumieniem? Boję się, że ten pierwszy odcień 411 byłby za blady. Pomożesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam tego pierwszego, ale faktycznie jest bardzo blady, z delikatnym, różowym tonem, zdecydowałabym się jednak na kolejny odcień, ten najjaśniejszy może wyglądać u Ciebie trupio ;)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci za radę. A mogłabyś zdradzić jakiego koloru podkładu Ecolore używałas? A testowałas może korektor zielony Ecolore?
      Uzywalas kiedyś podkładu Earthnicity? Pozdrawiam

      Usuń
    3. Używam aktualnie Golden 1, zerówka jest dla mnie trochę za jasna :)

      Tak, stosowałam ten korektor, polecam zapoznać się z recenzją wszystkich korektorów Ecolore, linkuję artykuł: http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2017/04/doskonae-lekkie-rozswietlajace.html

      Nie, nie stosowałam, nie mają w ofercie koloru odpowiedniego dla mojej cery, dlatego podkład na mojej skórze był mocno tępy i kompletnie nie współpracował z moim kolorytem.

      Usuń
  41. Ewo mam dość sporo podskórnych grudek i zaskórników otwartych. Chciałabym je złuszcyć. Co polecasz do takiego okazjonalnego złuszczania raz na 2 tygodnie ? Na codzień używam Acnelec (co drugi wieczór) i ładnie redukuje stany zapalne, natomiast wogóle nie złuszcza skóry a widzę że same peelingi enzymatyczne nie dają rady. Swego czasu polecałaś peeling salicylowy na spirytusie - nadal go polecasz ? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od skóry, musisz ocenić co lepiej się u Ciebie sprawdza - czy złuszczanie chemiczne, czy manualne, a jest to już temat na płatną poradę, bo muszę przeanalizować dokładnie całą Twoją pielęgnację ;)

      Usuń
  42. Dzień dobry Ewo,

    mam pytanie dotyczące miseczek, w których przyrządzam maseczki algowe, glinki itp.
    Mam zwykłe plastikowe miseczki i pędzelek, nie wiem, czy plastikowa miseczka jest najlepszym rozwiązaniem.
    Czy możesz polecić jakiś dobry zestaw do przygotowywania maseczek?
    Nie wiem, ceramiczne, szklane? Widziałam zdjęcia, przy artykule o maseczkach algowych
    z miseczką i tłuczkiem - wydawało mi się, że one są ceramiczne (?)

    Pozdrawiam
    Sylwia


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwio, tak ja takie maski mieszam w ceramice, moździerz dostaniesz w wielu sklepach, ja swój kupiłam w Carrefurze :)

      Jeżeli plastik nie zawiera BPA i jest dobrej jakości, to możesz używać bezpiecznie tego zestawu do tworzenia własnych maseczek algowych :)

      Usuń
  43. hej Ewo,Twoj post pojawil sie w idealnym momencie,gdyz mimo pory roku,zmuszony swoim stanem cery,znow musze powrocic do retinoidow.Dzięki Tobie wiem,ktory krem z filtrem wybrac:) Prawdopodobnie ze wzgledu na bardzo wrazliwa skore,zdecyduje sie na sunsimed lub pharmacerisa.Dzieki zatem bardzo za Twoj bardzo doklady i obiektywny przeglad:)
    Mam pytanie tez dotyczace retinoidow.Do tej pory stosowalem zawsze zorac,bo czytalem ze przy wrazliwej cerze jest on lepszy niz tretinoina.Jednak teraz ,z racji na plage ropnych wypryskow,mysle nad Acnataciem.Czy bylby to wg Ciebie lepszy wybór,czy tez lepiej wrocic do zoracu i ewentualnie na wyskakujace niespodzianki dokupic clindacne.Wogole,czy to prawda,ze przy wrazliwej cerze tretinoina to kiepski wybor?
    Ł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah,dopisze,bo wyrazilem sie nieprecyzyjnie,iż pisząc o tym,że "zawsze do tej pory stosowałem zorac" nie mialem doslownie na mysli ze stosuje zorac cały czas,do dziś.Ostatnią nim kurację zakończyłem w lutym 2016 i od tej pory nie stosowałem żadnych retinoidów.:)
      Ł

      Usuń
    2. To zależy, ja zdecydowanie bardziej wolę tretinoinę, ale dlatego, że moje problemy mają swoje korzenie w rogowaceniu. Jeżeli te zmiany mają u Ciebie podobny charakter, to tretinoina z antybiotykiem jest bardzo dobrym wyborem. Jeżeli jednak nie wiesz co powoduje u Ciebie takie pogorszenia, zanim zdecydowałabym się na tretinoinę (która może nasilić reakcję zapalną pomimo konfiguracji z antybiotykiem), kurczowo trzymałabym się retinoidów III generacji, które mają silne działanie przeciwzapalne, tylko zamiast Zoracu, pokusiłabym się o adapalen, np. Acnelec w żelu. Możliwe, że retinoid o działaniu dość mocno złuszczającym nasila u ciebie reakcję zapalną i potrzebujesz czegoś o silniejszym działaniu przeciwzapalnym.

      Usuń
    3. Dzięki wielkie za odpowiedź.Nawet nie pomyslałem o adapalenie,chyba ostatnio stosowałem go w 2006 roku i pamietam,że nawet byłem z niego zadowolon.Chyba faktycznie teraz spróbuje znów preparatu z adapalenem bo złuszczanie podczas ostatniej kuracji zoraciem było jednak troche zbyt hardcorowe.Dzięki raz jeszcze za pomoc!:)
      Ł

      Usuń
  44. Ewo, czy jeśli pod filtr zastosuje za duzo serum antyoksydacyjnego (np. z witaminą C 15%) to zdestabilizuje mi to filtr? Mam na mysli to, że po prostu nie wchłonie się dobrze i rozmaże się w filtrze podczas jego nakładania. Kilka razy mi sie taka sytuacja zdarzyła i się zastanawiam ;) Z góry dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Komentarz wczesniejszy usunełam, żeby nie było nieścisłości. Wczesniej pisałam wylogowana, ale żeby nie tolerować anonimów to teraz potwierdzam tozsamość - Ann.

      Usuń
    3. Nie zdestabilizuje, ale jeżeli filtr jest słabo przyczepny do skóry i nakładasz go mniej, to wtedy ochrona niestety jest o wiele słabsza i tym bardziej bym się martwiła :(

      Usuń
    4. Super Ewa, że jesteś ;)
      Filtra nakładam duzo wiecej niz powinnam, ale własnie mam problem z tym z jego przyczepnością do skóry, bo zawsze coś pod niego nakładam i nie zawsze to sie do końca wchłania (np. serum olejowe). Czy to prawda, że filtr musi wejsc w reakcje ze skórą, żeby dobrze działać? bo spotykam już sprzeczne informacje.
      Na koci rozum biorąc, to przeciez potrzebujemy go nałożyc w takiej ilości, że cały nigdy nie połączy się ze skórą, pozostanie gruba (tłusta) warstwa okluzyjna. I ona w takim razie nie zapewnia nam ochrony bo nie jest połączona ze skórą? Sera są rózne, mniej lub bardziej lepkie, wodniste, olejowe i każdy tworzy mniejszą lub wiekszą barierę dla filtrów. Jak to zatem jest, jak to działa? czemu producenci filtrów przy sposobie stosowania po prostu tego nie napiszą...

      Usuń
    5. Ja jestem prostym studentem politechniki i dla mnie skoro fale są przenoszone przez fotony, a fotony są pochłaniane przez elektrony wskutek przeskoku elektronu na wyższą orbitę, to żadna reakcja ze skórą nie jest do tego potrzebna. Wystarczy, żeby filtr sie trzymał skóry, np. przez przypudrowanie ;) Ale Ciebie raczej Ewo prosze o rozwianie wątpliwości

      Usuń
  45. Hej, stosowałaś może krem z spf50+ dermedic sunbrella do cery tłustej i mieszanej? Mam cerę trądzikową, która szybko się zapycha i w końcu trafiłam na filtr, który szybko się wchłania, nie zostawia tłustej warstwy, pokładam w nim nadzieje. Jedyne co mi przeszkadza to filtr wnikający :( Jestem ciekawa czy miałaś z nim styczność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, tak, znam ten krem, ale u mnie nie nadawał się do codziennego użytkowania, ale ja mam niskie zapotrzebowanie na emolienty. Super, że znalazłaś produkt dla siebie. Nie przejmowałabym się aż tak bardzo filtrami przenikającymi, na blogu jest artykuł na ten temat:http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2014/06/filtry-przenikajace-i-parabeny-w.html

      Usuń
    2. Dziękuję, ale już czytałam ten artykuł jak i wiele innych na Twoim blogu :) Generalnie kremy z filtrem nie wpływają na moją cerę dobrze, wystarczy godzina od nałożenia filtru i już mnie wysypuje, po tym tak nie jest, ale jeśli używam za często, lub noszę go na twarzy cały dzień, to też coś mi na twarzy wyskoczy. Można zwariować

      Usuń
  46. Ewa ratuj! Stosowałam przez kilka ostatnich miesięcy Atrederm, odstawilam kilka dni przez wyjazdem w góry ale na tym wyjeździe mimo stosowania kremu opalilam się i wyszły mi na pół czoła i kawał policzka takie płaty przebarwień,że jestem załamana. Czy te przebarwienia po retinoidach ustąpia czy zostaną? Walczyłam z nimi tyle miesięcy i już było ok a skóra złapała tylko trochę słońca i znowu wyszły mimo że prawie ich już nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, walka z przebarwieniami posłonecznymi jest bardzo trudna, przy każdym kontakcie ze słońcem, przebarwienia będą się uwidaczniać, złuszczanie tylko rozbija melaninę, ale hiperpigmentacje nie znajdują się tylko w powierzchownych warstwach naskórka, a głębokich, dlatego najważniejsza jest profilaktyka, bo leczenie jest tylko walką z wiatrakami :/

      Usuń
    2. A co polecasz najsilniejszego na takie przebarwienia? Oprócz Atredermu i Acnedermu? Do zastosowania samodzielnie(w tym na receptę). Idę niedługo do dermatologa i nie wiem już, co wołać.

      I przy okazji: małe ropne krosteczki wyskakujące w skupiskach, raz przed okresem, raz w czasie owulacji, w cały świat. Było już wszystko,oprócz retinoidów wewnętrznych. Dermatolog proponuje już od roku, ale ja nie chce. Cała jestem usiana zmianami - twarz, szyja, dekolt, ramiona, plecy, brzuch. Trądzik zmienił się w ciągu kilku ostatnich miesięcy z normalnych pryszczy na takie właśnie coś. Łatwo to wycisnąć,ale rozsiewa się jak głupie, nie mam już sił.:(

      Usuń
  47. dziękuję Ci bardzo za artykuł! zastanawiałam się nad zmianą Antheliosa Legere na Sun Secure SVR, ale w końcu u Ciebie znalazłam informacje o jego faktorze PPD (niższy niż u Antheliosa), więc Antheliosek zostaje ;) BTW, podobno Anthelios można używać bezpośrednio przed wyjściem, co zwykle robię, ale albo to nie jest prawda, albo nie chroni on przed przebarwieniami - używam go uczciwie przez cały rok, a jestem plamista jak żyrafa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2014/06/jak-uzywac-filtrow-by-byy-skuteczne.html

      Usuń
    2. Anthelios zawiera filtry chemiczne, które wymagają co najmniej 20 minut na połączenie się ze skórą. Bezpośrednio na słońce można wyjść po aplikacji filtrów mineralnych, które zapewniają ochronę fizyczną :)

      Filtry nie zapewniają 100% ochrony, dlatego zwracam ogromną uwagę, aby unikać nadmiernego kontaktu ze słońcem i chronić się fizycznie - filtry chemiczne mają określoną trwałość i w kontakcie ze słońcem ich żywotność znacznie się skraca. Nic nie zastąpi kapelusza, cienia i przewiewnej, długiej odzieży :)

      Usuń
  48. Dziewczyny, nakładacie kremy z filtrem również pod oczy? Z jednej strony skóra jest tam najbardziej delikatna i trzeba ją chronić, ale z drugiej kremy te najczęściej są dość ciężkie i mogą być za bardzo obciążające dla tych okolic, prawda? W dodatku tempa formuła kremów nie jest łatwa do nałożenia a jednak lepiej unikać naciągania delikatnej skóry. Powiedzcie jak wy robicie bo ja już sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja normalnie aplikuję filtr pod oczy. Tyle,że mój filtr nie jest tępy,fajnie się sam-solo rozsmarowuje. Natomiast możesz zawsze wcześniej nawilżyć tę partię delikatnym kremem czy żelem,a dopiero potem rozprowadzać filtr.

      Usuń
    2. Wszystko zależy od formuły kremu z filtrem, ale jeżeli krem z filtrem jest tępy (jak np. SVR Blur), polecam pod krem nałożyć np. żel aloesowy lub kompleks silikonowo-malinowy i nie ma żadnych problemów z aplikacją produktów kremowych w tym rejonie :)

      Usuń
  49. Dzięki za jak zwykle wyczerpujące rozwinięcie tematu, Ewo.
    Sama zastanawiam się, czy powinnam stosować krem z filtrem, jako że większość dnia spędzam w biurze, a rano jestem na słońcu dosłownie 15 minut. Mam cerę naczynkową (leczony 2 lata temu trądzik różowaty) z lekkim zaróżowieniem, rozszerzone pory, tłusty nos i czoło, jednak od miesiąca wprowadzam łagodną i nawilżającą pielęgnację według Twoich rad (podwójne oczyszczanie, eliksir z wit C, A i E, maski nawilżające) i cera powoli się normalizuje.
    Dodam, że przerzuciłam się ostatnio na podkład mineralny z AM i po paru godzinach niestety spływa on z mojej twarzy. Obecnie stosuję dość lekki filtr 50 matujący Vichy Ideal Soleil (mam również wspomniany Pharmaceris, ale jest on dla mnie za tłusty i spływa jeszcze szybciej, (używam go tylko, kiedy wychodzę na słońce i nie nakładam makijażu). Więc może nie ma sensu męczyć się z filtrami pod makijaż? Zastanawiam się jeszcze nad tym Aknicare - może on sprawdziłby się na mojej tłustej skórze i jako podkład po minerały? Czy nie będzie wysuszał nietłustych partii twarzy?
    A może lepiej zrezygnować z filtra i pod makijaż zastosować coś na przetłuszczanie? (co?)

    OdpowiedzUsuń
  50. Hej! Bardzo pomocny wpis, w końcu wiem jaki krem z filtrem kupić - "SYNCHROLINE AKNICARE SUN Krem przeciwsłoneczny do cery trądzikowej SPF30 - 50 ml". Czy jesteś w stanie podzielić się stroną/sklepem, gdzie go nabyłaś? Z tego co przeglądam nie umiem znaleźć identycznego opakowania do Twojego, a u jednej dziewczyny krem był brązowy.. I wolę tego uniknąć. Z góry dziękuje za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ewo mam ten sam problem co ty. Co za ten polecasz położyć na twarz przed podkładem mineralnym? rano używam płyn micelarny, hydrolat, na miejsca ze zmianami clindacne i potem nakładałam filtr ( obecnie azjatycki the saem 50 spf w formie matujacej ) jednak pracując czasami po 10 h w zamkniętym pomieszczeniu , gdzie jest gorąco ( jestem kucharzem) nie widzę sensu używania go codziennie. Jakis lekki krem który nie pogorszy stanu cery i delikatnie da poślizg i nawilżenie... pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryna, zerknij na lekkie kremy barwiące, np. LL ma w swojej ofercie coś takiego, może sprawdzą się podkłady cushion nakładane w małej ilości, kremy BB azjatyckie też mogą się sprawdzić, ale nakładane w małej ilości.

      Usuń
  52. Mam lub miałam Aknicare, Pharmaceris, La Roche Posay i Vichy emulsja SPF 50 (no właśnie, czemu zabrakło w zestawieniu? ;)) Z tych najgorzej wspominam Pharmaceris, bo jakoś tłuścił mi skórę i utrudniał wykonanie makijażu, reszta jest w miarę ok, ale muszę jeszcze raz je sprawdzić w takie upały jak teraz. Ja raczej nie nakładam przepisowej ilości i mimo to słońce mnie nie opala, więc dalej będę tak robić, być może źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam serca stosować tego produktu ponownie, za każdym razem Vichy powoduje u mnie nacieki i do tego ma mizerną ochronę, moja skóra zawsze się po nim opala, więc nie zamierzam ponownie wyrzucać pieniędzy w błoto, i to nie małych. Postanowiłam zainwestować w nowości, a nie w bubel, który na mojej skórze w ogóle się nie sprawdza :)

      Usuń
  53. Każda cera jest inna, u mnie akurat dobrze się sprawdza i dobrze zabezpiecza przed słońcem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak, ale produkty testuję na własnej skórze, jeżeli się u mnie nie sprawdzają w żaden sposób, to bez sensu jest je zestawić w takim rankingu, który ma charakter subiektywny ;)

      Usuń
  54. Ja musiałam odstawić krem pharmaceris ponieważ spowodował y u mnie straszny wysyp..bolace gule pod skórą których nie możecie pozbyć już ponad 2 tygodnie :-( poradzisz coś skutecznego? mam cerę raczej suchą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam jednego konkretnego sposobu, wszystko zależy od nasilenia tych zmian oraz Twojej aktualnej pielęgnacji, takich porad udzielam tylko na drodze płatnej porady :)

      Usuń
  55. Chyba wszystkie płatne.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanuję swój czas i swoją pracę ;) Blog jest darmowym źródłem wiedzy, udzielam także rad na mniej wymagające pytania. Pytania o konkretną pielęgnację, które wymagają wglądu w całą pielęgnację, jej ocenę oraz polecenie konkretnych środków odbywa się tylko na drodze płatnej konsultacji. Nie zamierzam dawać się wykorzystywać, na blogu znajdziesz wszystkie niezbędne informacje, skoro Ty nie masz na to czasu, to ja również :)

      Usuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger